czwartek, 30 stycznia 2014

Z fotograficznego albumu (część III)

Nie tak dawno prezentowałam polskie siedziby - pałace, zamki, dworki. 
Dziś przegląd nieco inny.
Ścieżka prowadzi do polskich uzdrowisk.

Busko-Zdrój
Sanatorium "Oblęgorek"
Świeradów-Zdrój
Widok na Polańczyk

Rabka-Zdrój
Dywan kwiatowy w Ciechocinku
Zabytkowa studnia na rynku  (Piwniczna-Zdrój)
Cieplice-Zdrój 


niedziela, 26 stycznia 2014

Zimowe nowości

Czytam teraz niewiele, ale to efekt skupienia się na własnej pracy. Siedzę w bibliotekach cyfrowych. Gdy czas pozwala także i tych tradycyjnych czytelniach, gdzie słychać szelest kartek...
Przede wszystkim siedzę przed komputerem, bo książka dziś nie piórem powstaje lecz klawiaturą. Choć jeszcze nie tak dawno pisałam wszystko ręcznie, a potem dopiero wystukiwałam do komputera. Ale i to przeminęło z wiatrem...
Dlatego odwiedzam księgarnie jedynie wirtualnie spoglądając na to, co bym chciała, czego jestem ciekawa.


Piotr Milewski "Transsyberyjska. Drogą żelazną przez Rosję i dalej" (Znak)

"Petersburg - Moskwa - Irkuck - Władywostok. Podróż najdłuższą linią kolejową świata, tam gdzie diabeł mówi dobranoc.
Bezkresne buriackie stepy, biedne syberyjskie wioski, majestatyczne jezioro Bajkał.
Piotr Milewski zabiera nas w fascynującą podróż, która okazuje się także podróżą w czasie. Skomplikowana historia budowy kolei łączy się tu z zaskakującym obrazem współczesnej Rosji - niegdyś potężnego imperium, tygla kulturowego. Podlane wódką i serdecznością rozmowy ze współpasażerami oraz prawdziwy kalejdoskop postaci: kombatanci na obchodach Dnia Zwycięstwa, dzikie dzieci nad Bajkałem, młoda Buriatka-szamanka czy kontuzjowany maratończyk dorabiający jako striptizer w klubie nocnym."


Judyta Syrek "Joachim Badeni. Biografia." (Znak)

W pewnych środowiskach, zwłaszcza w Krakowie i Poznaniu, ojca Joachima Badeniego nie trzeba przedstawiać. Jednak nawet jego wielbiciele i wierni czytelnicy jego książek nie wiedzą zapewne o wszystkich szczegółach i anegdotach, na które natrafiła Judyta Syrek. Czy wiadomo na przykład, że ten półkrwi Szwed i polski arystokrata miał pirata wśród przodków? Albo że jego matka, księżna Alicja, działała w polskim ruchu oporu? Lub że kiedyś niemal wstąpił do kamedułów? (...)
Książka obfituje w wiele ciekawych informacji o historii rodziny Badenich, o życiu złotego chłopca Kazimierza Badeniego przed wstąpieniem do zakonu dominikanów oraz o realiach działania duszpasterstw w czasach komunizmu."



Józef Dowbor-Muśnicki "Moje wspomnienia." (Zysk i s-ka)

Generał Józef Dowbor-Muśnicki należał do grona najwybitniejszych przywódców wojskowych w odradzającej się po zaborach Polsce. Jego dokonania miały znaczący wpływ na ustanowienie granic odrodzonej Rzeczpospolitej i formowanie Wojska Polskiego.Zdobył wykształcenie wojskowe, a następnie bogate doświadczenie w armii carskiej, z którą był związany do wybuchu rewolucji lutowej w Rosji. Wtedy to oddał się do dyspozycji Naczelnego Polskiego Komitetu Wojskowego w Rosji.
W latach 1917-1918 dowodził I Korpusem Polskim w Rosji – jedną z największych polskich formacji wojskowych na Wschodzie. (...)
To pełna pasji relacja odważnego żołnierza i żarliwego patrioty, który zawsze pozostawał wierny swoim przekonaniom."

wtorek, 21 stycznia 2014

Z fotograficznego albumu (część II)

Przy okazji porządków, czyli "uwalniania" miejsca na komputerze przeglądam trochę zdjęć. 
Stąd moja druga część fotograficznych wspomnień. 
Dziś - Śladem historycznych siedzib

Zamek w Baranowie Sandomierskim
Dziedziniec zamku w Niepołomicach
Moszna - zamek o 100 wieżach
Pałac Zamoyskich w Kozłówce
Pałac w Kozłówce - rzeźby dekorujące balkon
Zamek w Gołuchowie
Dwór w Koszutach wśród bajecznych hortensji
Dwór w Koszutach
Pałac w Dobrzycy 


sobota, 18 stycznia 2014

O mieszkańcach Zamku Warszawskiego - opowieść Bożeny Krzywobłockiej.

Sięgnęłam niedawno po książkę, którą mam na półce od wielu lat. To wspaniale napisana opowieść Bożeny Krzywobłockiej "O mieszkańcach Zamku Warszawskiego".
Książka wydana w 1986 (wydanie II) przez PWN, niestety klejona (co powoduje, że część kartek mam luzem), z dużą ilością czarno-białych ilustracji przenosi nas w przeszłość. Krzywobłocka pisała książkę, gdy wznoszono  po latach wojennych zniszczeń bryłę zamku. Cegły były jeszcze świeże, a prace trwały. Autorka chciała pójść śladami jego mieszkańców i przypomnieć osoby, osobistości, królów, damy, prezydentów, pisarzy, których los związał z zamkiem.
Zrobiła to - jak zawsze w swych świetnie opracowanych książkach - ciekawie, z pasją nie tylko dociekliwego badacza, ale także warszawianki, która kocha i rozumie swe miasto.




Książka podzielona jest na rozdziały, dzięki temu chronologicznie spotykamy się z kolejnymi mieszkańcami warszawskiego zamku. Począwszy od mazowieckich Piastów, przez królową Bonę, Wazów, Sobieskiego, Sasów, Stanisława Augusta Poniatowskiego, księcia Pepi, księżnę Łowicką, później carskich namiestników i wreszcie prezydenta Wojciechowskiego, Żeromskiego, który otrzymał na zamku mieszkanie, prezydenta Mościckiego...



Wspomnienia o dawnych mieszkańcach to krótka historia polskich dziejów, podana interesująco, pełna anegdot, ciekawostek, ukazująca bohaterów tej książki nie jako postacie z portretów czy starych fotografii, ale jako żywych, czujących ludzi, takich jak my, nawet jeśli z królewską koroną na czole. 
Opowieść kończy epilog - informacje o odbudowie zamku i piękne, osobiste refleksje autorki-warszawianki, która zamek znała od lat, a jako dziecko podczas jednego ze spacerów ze swym ojcem widziała oficjalny wjazd prezydenta w otoczeniu szwadronu szwoleżerów. We wrześniu 1939 roku  radio informowało o codziennych stratach. Autorka, jak każdy mieszkaniec ówczesnej Warszawy, słuchała tych wiadomości pilnie. Krzywobłocka była świadkiem tamtych wydarzeń, gdy po kapitulacji ludzie przechodzili obok spalonego zamku nie mogli powstrzymać łez. W czasie wojny uczestniczyła w tajnych kompletach. Pamiętała jak nauczycielka historii mówiła jej grupie, że po wojnie pójdą jeszcze wszyscy na pierwszy powojenny bal na zamek...
Wojna się skończyła, mijały lata, pojawiły się absurdalne projekty wybudowania na miejscu zamku wieżowców. Wreszcie w 1971 roku podjęto decyzję - zamek będzie odbudowany.

*****
Autorka tej książki zmarła w 2004 roku. Dziś historia zamku pisana jest dalej...
Co ciekawe 26 stycznia 2014 r. odbędzie się pierwszy koncert na zamku z cyklu " Feniks z popiołów" w związku z 30. rocznicą otwarcia Zamku po odbudowie.


Zdjęcie z sierpnia 2013 r. 

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Z fotograficznego albumu... (część I)

Lubię robić zdjęcia. Dla siebie, nieprofesjonalnie, przypadkowo.
To bardziej zabawa, chęć utrwalania miejsc, chwil, widoków, które mnie zachwyciły. 

Dziś pierwsza kartka mojego albumu i kilka zdjęć...

W Kazimierzu Dolnym
Na Placu Mariackim w Krakowie
Bałtyk
Wojnowo, na Mazurach, klasztor staroobrzędowców
Inwazja łasiczek w Krakowie



środa, 8 stycznia 2014

"Pani na Złotym Potoku" na liście "Najlepszych książek non-fiction 2013" serwisu Granice.pl

Serwis Granice.pl opublikował ciekawą listę  Najlepsze książki non-fiction 2013.
Listę opracowała Beata Bednarz. Znalazło się na niej 10 książek z zakresu literatury faktu, które w tym roku ukazały się w polskich księgarniach.

Dla mnie miłym wyróżnieniem jest fakt, że w tym doborowym towarzystwie jest
także moja "Pani na Złotym Potoku". 


Opowieść o Marii z Krasińskich Raczyńskiej znalazła się obok takich książek:



Biruta Markuza, Józef Markuza, Skąd Litwini wracali

Mariusz Urbanek, Brzechwa nie dla dzieci

Lady Colin Campbell, Królowa


Andrzej Z. Makowiecki, Warszawskie kawiarnie literackie



Przyznam się, że z tej listy mam jeszcze kilka tytułów, które wciąż na mnie czekają...

Zestawienie tutaj


niedziela, 5 stycznia 2014

O tradycjach polskiego stołu

Dziś o książce Barbary Ogrodowskiej "Tradycje polskiego stołu", którą zarówno dobrze się czyta jak i wspaniale ogląda. Skusiła mnie do kupna przede wszystkim ze względu na szatę graficzną. Książka wydana jest naprawdę smakowicie, co jest jakby dopełnieniem jej treści. Mnóstwo pięknych zdjęć różnorodnych potraw, ale są też łany polskiego żyta, maki, reprodukcje obrazów i starych fotografii, piękne zastawy stołowe, obok srebrnych pucharów i osiemnastowiecznej porcelany, gliniane garnki.
Autorka celuje od lat w opisywaniu polskiego obyczaju, tradycji i widać, że w sprawach tych jest ekspertem. Pisze ciekawie wplatając czasem przepisy kulinarne zachowane we własnej rodzinie, a także rodzinne zdjęcia z początków ubiegłego stulecia.


Poza przepisami mamy tu sporo historii, ciekawostek, cytatów. To tu właśnie wyczytałam, że w dawnych czasach poza śniadaniem, obiadem i kolacją spożywano tzw. pokurek. Był to ostatni, bardzo późny posiłek nocny, dla prawdziwych łakomczuchów. 
W domach szlacheckich alkohol pito już od śniadania, jako trunek który "przystoi mężczyźnie". 
Szlacheckie pijatyki różniły się znacznie od późniejszych proszonych obiadów czy kolacji, gdzie wymagano nienagannych manier przy stole. Autorka cytuje Marię Disslową, która zaznacza, że to właśnie przy stole od razu widać "towarzyskie nieobycie".

Rady pani Disslowej - dyrektorki Szkoły Gospodarstwa Domowego we Lwowie?
Gdy zajmujemy miejsca przy stole robimy to bez hałasu, nie odsuwamy głośno krzeseł, najmłodsi siadają zawsze ostatni, gdy jemy zupę nie dmuchamy, nie dzwonimy łyżką po talerzu, nie kręcimy gałek z chleba. Ważna była też rozmowa. Należało poruszać tematy przyjemne i lekkie, nigdy nie należało mówić źle o nieobecnych, o własnych chorobach i skandalach, plotkach towarzyskich.

Piękna wyklejka zdobiąca książkę
Książkę kończy znamienne zdanie wypowiadane przez matkę autorki: 
"Jak się w kuchni ognia nie pali i razem do stołu nie siada - nie ma domu". 
(s. 347)

*****
Książka zawiera spis literatury i cytowanych przepisów.
Sport i Turystyka MUZA SA, 2012
Została wydana w serii "Ocalić od zapomnienia".

IV strona okładki z informacją o autorce


piątek, 3 stycznia 2014

Jak zniszczono polskie Kresy

Jednym ze świątecznych prezentów była książka Marii Dunin-Kozickiej "Burza od Wschodu. Wspomnienia z Kijowszczyzny (1918-1920)". Czytałam długo, bo co chwila zerkałam do innych opracowań, szukałam ilustracji, zdjęć dawnych dworów...




Autorka - ziemianka z Kresów Wschodnich, właścicielka Lemieszówki podjęła się spisania swych wspomnień okraszonych analizą społeczną i polityczną tamtych lat. 
Polscy ziemianie na Ukrainie przez lata wiedli w miarę spokojną, dostatnią egzystencję. Kraj bogaty w czarnoziem dostarczał środków na godne życie, wyjazdy zagraniczne, gromadzenie pięknych bibliotek, dzieł sztuki, pamiątek rodzinnych.
Ziemia i dwory przekazywane z pokolenia na pokolenie stawały się skarbnicą pamięci, ostoją polskości, ale także miejscem dającym okolicznym chłopom pracę.
Lemieszówka - biały dwór na wzgórzu z niewielkim balkonikiem, niczym jaskółcze gniazdo, drewnianą werandą, tarasem otoczonym żelazną balustradą, na którą wspinały się latem bukietowe różyczki. Otoczony lasem i parkiem. W środku jasne pokoje, urządzone staroświecko z biblioteką mieszczącą 5 tysięcy tomów.

Nadchodzi jednak rok 1917. Rewolucja w Rosji.
Chłop agitowany ze wszystkich stron łatwo uwierzył, że ma prawo do korzystania ze wszystkiego, co do tej pory stanowiło własność pana. Rękę wyciągnął po to bez wstydu, z każdym dniem coraz hardziej i bezczelniej. Gdyby chodziło tylko o podział ziemi. Wielu właścicieli godziło się oddać nawet połowę swych ziem, by tylko móc pozostać u siebie, nie iść w nieznany świat.

Do Lemieszówki ktoś kiedyś przyniósł świstek agitacyjny, na lichym papierze pełen frazesów o panach - krwiopijcach, którzy stoją na drodze szczęścia i bogactwa ludu. Podpisany był krótkim nazwiskiem, którego wówczas jeszcze prawie nikt nie znał: Lenin.
Rewolucje rodzą najgorsze instynkty...
Morderstwa, gwałty, grabieże, strach, ucieczki. 
Dunin-Kozicka opisuje przejmująco zagładę polskiego, ziemiańskiego świata na Kresach Wschodnich.

"Szliśmy szybko, brnąc po kostki w świeżo nawianym śniegu, który śpiesznie i niezmordowanie zasypywał ślady stóp naszych. Z każdym krokiem oddalaliśmy się od zgasłej, ukochanej przeszłości, która po tylowiekowej pracy polskiej na Kresach zostawała teraz za nami w gruzach zwalonych siedzib rodzinnych, w zgliszczach narodowej kultury i piękna, w popiołach spalonych, bezcennych księgozbiorów, a wreszcie w krwi ofiar, co legły na wieki w dalekiej ziemi jako jedyna już odtąd jej straż!" (s. 333)

*****


Po większości rezydencji, dworów, cukrowni należących do dawnych kwitnących, świetnie zarządzanych i prosperujących majątków, dających pracę okolicznym mieszkańcom,  nic do dzisiejszych czasów nie zostało. Czasem smutne ruiny...
Czasem nie została nawet jedna cegła.

Legendarna Biała Cerkiew Branickich.
Pocztówka, 1920
Biblioteka Narodowa

Autorka przez Kijów, Odessę dotarła do Warszawy. Postanowiła pisać. Jej debiutancka "Burza od Wschodu" została wpisana na listę najwybitniejszych polskich książek za rok 1925.
Maria Dunin-Kozicka zmarła w 1948 roku.


Wiosenne zmiany

Wiosna, zmiany, porządki... Mój blog przeszedł pewne "przemalowanie". Do końca nie jestem jeszcze zadowolona z tych zmian, ale ...

Popularne posty