Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodziewiczówna Maria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodziewiczówna Maria. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 listopada 2014

"Błękitni" Marii Rodziewiczówny

"Błękitni" Marii Rodziewiczówny to kolejna książka w jej dorobku pisarskim, która miała ten sam cel - wyraziście, szczerze opowiedzieć się za tym, co w życiu cenne. Dla Rodziewiczówny była to polskość, patriotyzm, praca.



Głównym bohaterem jest książę (kniaź) Lew Holszański - pan na Holszy. Gdy go poznajemy jest młody, zblazowany, znudzony życiem, z którego czerpał pełnymi garściami. Wszystko w życiu już go znudziło. Wraca do rodowego majątku po kilku latach pobytu za granicą. Wraca, bo musi. Zmarł tragicznie jego starszy brat i to teraz Lew zostaje panem na Holszy.
Nie ma pojęcia o administrowaniu majątkiem, nie chce poznać tamtejszych realiów, na krzywdę ludzką jest nieczuły. Doskonale wychowany, wykwintny, elegancki  i pusty w środku.
Arystokracja (tytułowi Błękitni) ukazana jest w książce bardzo jednostronnie, ale to celowy zabieg. Mamy do czynienia z przedstawicielami tej warstwy, którzy reprezentują najgorsze jej przywary - zapatrzenie w ród, pogardę dla stanów niższych, upodobanie do francuszczyzny, trwonienie majątków w Wiedniu, Paryżu czy modnych kurortach. Na wsi było - według nich - po prostu nudno.
Arystokracja pokazana jest w książce Rodziewiczówny w krzywym zwierciadle. Wiadomo, że byli w tej warstwie (jak w każdej) utracjusze, ale byli też ludzie czynu, bohaterowie, wielcy patrioci. 
Autorka maluje arystokrację negatywnie, by na przeciwległym biegunie postawić szlachtę - właścicieli dworków, którzy pracą, przywiązaniem do tradycji stoją na straży ziemi przodków.



Czy nowy pan na Holszy ma szansę się zmienić, obudzić w sobie człowieczeństwo, być dobrym panem? Czy do końca będzie zimnym, bezideowym przedstawicielem tytułowych błękitnych? Oczywiście, że szansę ma i dobrze ją wykorzysta. Na szczęście pojawił się kiedyś w jego życiu dawny zarządca Holszy - szlachcic Grzymała, który ma piękną i szlachetną siostrę Gabrynię, z którą przed laty połączyło księcia Lwa uczucie. Miłość tych dwojga (on książę, wielki pan), ona (wprawdzie szlachcianka, ale zatrudniona jako lektorka i towarzyszka jego antypatycznej matki) przerwana została z woli seniorki rodu. Lew szlachetnie wolał udać się za granicę i zerwać z ukochaną, niż narazić ją na obmowy, plotki i wydalenie z zamku za "romans z księciem".

Spotkanie po latach pokaże, że prawdziwe uczucie nie umiera, że czas tak naprawdę nie ma tu znaczenia, a miłość może człowieka zmienić. Kto chce wiedzieć jak udało się księciu Holszańskiemu stać się wrażliwym, odpowiedzialnym, pracowitym człowiekiem, którego okoliczna ludność nazwała w końcu "naszym księciem" niech sięgnie po "Błękitnych".

***
Na uwagę zasługuje znakomicie skreślona postać starego profesora-pasjonata oderwanego od rzeczywistości. Pozostałe postacie realizują przyjęty przez autorkę szablon. Zakończenie jest przewidywalne, a całość czyta się dobrze. 
Przede wszystkim trzeba pamiętać jaką rolę miały pełnić książki Rodziewiczówny. Pokazywały w prosty sposób drogę, którą należało kroczyć, by być przyzwoitym człowiekiem.