Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pory roku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pory roku. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 czerwca 2019

Majowo-czerwcowe wędrowanie...

Gdy tylko czas pozwoli jadę choć na chwilę do miejsc, gdzie można odpocząć, "porozmawiać z ciszą", nacieszyć oczy  zielenią, a przede wszystkim zobaczyć domy z duszą.
Czy są to znane zamki lub pałace czy urzekajace w swej prostocie dworki lub wille, nie ma  to wiekszego znaczenia.
Stary dom, stary park... i mnóstwo nowych myśli.
W ostatnich tygodniach odwiedziłam trzy niezwykłe miejsca - Muzeum Iwaszkiewiczów w Stawisku, pałac i park w Radziejowicach i zamek w Pszczynie w oprawie kwitnacych rododendronów.
Miejsca te przedstawiam wam poniżej w krótkiej fotorelacji. Kto nie był i nie widział, polecam i zachęcam.

Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku










Pałac i park w Radziejowicach










Park w Pszczynie, czyli kwitnące rododendrony











piątek, 28 grudnia 2018

Rok 2018 - podsumowanie

To był rok!
Wiele olśnień, zmian, inspiracji, zaskoczeń...
Po kilkunastu latach zmieniłam miejsce pracy, nie zawód, ale miejsce, gdzie na co dzień pracuję. To nie było łatwe. Jednak decyzja okazała się bardzo trafna. Nie żałuję. Powinnam zrobić to dużo wcześniej.
Choć dzielę się na blogu tylko moimi sprawami autorskimi, to jednak czasem, a raczej często, sprawy prywatne, czy czysto zawodowe, rzutują choćby na moją "dostępność" jako autorki. Dlatego o tym napisałam.



Rok 2018 poświeciłam w znacznej mierze przygotowaniu książki - biografii Zdzisława Lubomirskiego. 
Książka zaistniała pod koniec października, prosto na krakowskie Targi Książki. 



28 października, Targi Książki w Krakowie

Niedługo potem, 10 listopada, miała miejsce jej promocja w pałacu w Małej Wsi, który przed laty należał do bohatera mojej biografii. 
To był szczególny rok, również dlatego, że obchodziliśmy 100 rocznicę odzyskania niepodległości. Książka "Książę Regent" przypomniała zasłużoną, choć zapomnianą postać, prezydenta Warszawy i członka Rady Regencyjnej, który 11 listopada 1918 roku przekazał Piłsudskiemu władzę wojskową. 

Pałac w Małej Wsi, 10 listopada 2018 r.

Promocja książki "Książę Regent" w restauracji
Stara Wozownia w Małej Wsi,
10 listopada 2018 r.
fot. E. Tomasiak

Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Już od dawna nie piszę na blogu o przeczytanych książkach, nie mam po prostu na to czasu. Pojawiają się za to krótkie fotoreportaże z podróży po Polsce (to wciąż mój ulubiony kierunek!), wzmianki tyczące się mojej pracy jako autorki  i to w zasadzie tyle. Myślałam o swojej stronie autorskiej, ale czy to konieczne? Może kiedyś?

Choć obecnie niczego nie piszę i nawet o pisaniu jeszcze w ogóle nie myślę, krążą mi po głowie różne pomysły... na kiedyś. Do zrealizowania w przyszłości. 

Póki co, literacko wciąż jeszcze odpoczywam ciesząc się, że rok 2018 przyniósł mi tyle pozytywnych zmian i tyle dobrych chwil. 
Moim czytelnikom i wszystkim odwiedzającym blog składam najlepsze życzenia na nowy, 2019 rok. Do siego roku.



niedziela, 11 lutego 2018

Zimowy Zamek Książ

Są miejsca, które mają niesamowitą moc przyciągania. Miejsca, do których z przyjemnością się wraca. O każdej porze roku. Jednym z takich miejsc jest dla mnie monumentalny, owiany tajemnicami i legendami Zamek Książ.
Rozmiarem przewyższa go w Polsce jedynie Malbork i Wawel. Podczas kilku dni spędzonych w okolicach Wałbrzycha wybrałam się dwukrotnie na teren Książańskiego Parku Krajobrazowego. 
Jeden dzień był cudownie słoneczny i zimowy. Drugi dzień szary, może trochę smutniejszy, ale w tym miejscu równie piękny.
O historii zamku napisano tak wiele, że wszyscy ciekawi znajdą bez problemu te informacje. Choćby na oficjalnej stronie Zamku Książ - tutaj. Nie będę się powtarzać i zamieszczać tu informacji, łatwo dostępnych na wielu stronach internetowych. 
Chcę podzielić się jedynie moim subiektywnym spojrzeniem na zamek. 
Jak było? Kto ciekawy, niech obejrzy zdjęcia.

Fotoalbum






















wtorek, 3 października 2017

Jesienna Herbaciarnia Klementyny, czyli o spotkaniu autorskim w Pałacu w Małej Wsi

W niedzielę, 1 października, miałam przyjemność uczestniczyć jako autorka w promocji mojej książki "Portret Klementyny" w Pałacu w Małej Wsi. To tutaj spędziła (z przerwami) ponad 60 lat życia bohaterka mojej książki. To był niegdyś dom Klementyny z Kozietulskich Walickiej. Dom ukochany, do którego zawsze tęskniła, o który dbała, o którym w czasie podroży zawsze myślała.

Do męża Józefa Walickiego pisała w 1804 roku z Małej Wsi: "czas przepędzamy jak zwyczajnie: książka, robota, spacer i wieczorem kominek, kiedy zimno; zatrudnienia domowe zwyczajnym idą trybem, wszystko porządnie i spokojnie i wierzaj mój Mężu, że nie masz nad życie na wsi."


Przyjechałam na tyle wcześnie, że miałam jeszcze czas na spokojny spacer po małowiejskich ogrodach. Jesienna cisza, ogród francuski, ogród różany, spacerujący alejkami członkowie Towarzystwa Stanisławowskiego w strojach z epoki...
I ja, taka trochę współczesna, trochę dawna, chwilę przed spotkaniem, w czasie którego miałam opowiadać o Klementynie.





"Ogród jak zawsze dobrze utrzymany, drzewa się porozrastały, trawniki piękne, chociaż sucho" - pisała Klementyna do córki Józefy w lipcu 1834 roku




Gdy byłam w Małej Wsi ostatnim razem (1/2 kwietnia) ten fragment ogrodu był jeszcze tworzony. Teraz powstała tam piękna glorieta, ale wrażenie robi też wspaniały kasztan jadalny rosnący nieopodal.



Podpatruję róże w ogrodzie różanym. Klementyna sprowadzała często z zagranicy różne odmiany.
Czy podobne do tych, które rosną dziś w Małej Wsi?


Chwila w pałacowej herbaciarni, a potem ciąg dalszy -  dla mnie najważniejszy - czyli spotkanie z Czytelnikami i opowieść o Klementynie.  Także o pracy nad książką, gromadzeniem materiałów, inspiracjach, portretach, starych dokumentach kryjących tajemnice...


Miłe chwile dla autora - dedykacje 
i podpisy

Po spotkaniu autorskim wzięłam udział w grupowym zwiedzaniu pałacu i pokazie XVIII-wiecznej mody, którą zaprezentowało goszczące też tego dnia w pałacu Towarzystwo Stanisławowskie. 



Jeśli jeszcze nie nabraliście ochoty do odwiedzin tego pięknego miejsca położonego wśród owocowych sadów Grójecczyzny to jeszcze kilka zdjęć. Tu naprawdę warto przyjechać.

Klementyna w 1834 roku pisała do córki przebywającej od dawna zagranicą "wonność łąki pociętej, którą wracałam, widok tego ogrodu, który zawsze tyle drogich pamiątek wznawia i Twój wiek dziecinny moja Józiu, te lata tak szczęśliwe, ten dom tak prosty i tak bez was osierocony."

Czerwony pomost na Stawie Wielkim






O moim pobycie w Małej Wsi w kwietniu podczas zbierania materiałów do będącej na ukończeniu książki pisałam w artykule - Pałac w Małej Wsi, czyli śladem bohaterki książki.

O książce, biografii Klementyny z Kozietulskich Walickiej przeczytacie m.in. :