Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkania. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 listopada 2018

Zapraszam na Targi Książki Historycznej w Warszawie


Obraz może zawierać: tekst


Serdecznie zapraszam do Arkad Kubickiego /Zamek Królewski w Warszawie/ na XXVII  Targi Książki Historycznej.
Czekam na Was 1 grudnia (sobota) od godziny 14.00 przy stoisku Wydawnictwa LTW.

Do zobaczenia!

piątek, 2 listopada 2018

Zaproszenie na spotkanie autorskie w Małej Wsi

Serdecznie zapraszam 10 listopada (sobota) o godzinie 18.00 do restauracji Stara Wozownia 
w Małej Wsi na spotkanie promujące pierwszą biografię księcia Zdzisława Lubomirskiego.




























wtorek, 3 października 2017

Jesienna Herbaciarnia Klementyny, czyli o spotkaniu autorskim w Pałacu w Małej Wsi

W niedzielę, 1 października, miałam przyjemność uczestniczyć jako autorka w promocji mojej książki "Portret Klementyny" w Pałacu w Małej Wsi. To tutaj spędziła (z przerwami) ponad 60 lat życia bohaterka mojej książki. To był niegdyś dom Klementyny z Kozietulskich Walickiej. Dom ukochany, do którego zawsze tęskniła, o który dbała, o którym w czasie podroży zawsze myślała.

Do męża Józefa Walickiego pisała w 1804 roku z Małej Wsi: "czas przepędzamy jak zwyczajnie: książka, robota, spacer i wieczorem kominek, kiedy zimno; zatrudnienia domowe zwyczajnym idą trybem, wszystko porządnie i spokojnie i wierzaj mój Mężu, że nie masz nad życie na wsi."


Przyjechałam na tyle wcześnie, że miałam jeszcze czas na spokojny spacer po małowiejskich ogrodach. Jesienna cisza, ogród francuski, ogród różany, spacerujący alejkami członkowie Towarzystwa Stanisławowskiego w strojach z epoki...
I ja, taka trochę współczesna, trochę dawna, chwilę przed spotkaniem, w czasie którego miałam opowiadać o Klementynie.





"Ogród jak zawsze dobrze utrzymany, drzewa się porozrastały, trawniki piękne, chociaż sucho" - pisała Klementyna do córki Józefy w lipcu 1834 roku




Gdy byłam w Małej Wsi ostatnim razem (1/2 kwietnia) ten fragment ogrodu był jeszcze tworzony. Teraz powstała tam piękna glorieta, ale wrażenie robi też wspaniały kasztan jadalny rosnący nieopodal.



Podpatruję róże w ogrodzie różanym. Klementyna sprowadzała często z zagranicy różne odmiany.
Czy podobne do tych, które rosną dziś w Małej Wsi?


Chwila w pałacowej herbaciarni, a potem ciąg dalszy -  dla mnie najważniejszy - czyli spotkanie z Czytelnikami i opowieść o Klementynie.  Także o pracy nad książką, gromadzeniem materiałów, inspiracjach, portretach, starych dokumentach kryjących tajemnice...


Miłe chwile dla autora - dedykacje 
i podpisy

Po spotkaniu autorskim wzięłam udział w grupowym zwiedzaniu pałacu i pokazie XVIII-wiecznej mody, którą zaprezentowało goszczące też tego dnia w pałacu Towarzystwo Stanisławowskie. 



Jeśli jeszcze nie nabraliście ochoty do odwiedzin tego pięknego miejsca położonego wśród owocowych sadów Grójecczyzny to jeszcze kilka zdjęć. Tu naprawdę warto przyjechać.

Klementyna w 1834 roku pisała do córki przebywającej od dawna zagranicą "wonność łąki pociętej, którą wracałam, widok tego ogrodu, który zawsze tyle drogich pamiątek wznawia i Twój wiek dziecinny moja Józiu, te lata tak szczęśliwe, ten dom tak prosty i tak bez was osierocony."

Czerwony pomost na Stawie Wielkim






O moim pobycie w Małej Wsi w kwietniu podczas zbierania materiałów do będącej na ukończeniu książki pisałam w artykule - Pałac w Małej Wsi, czyli śladem bohaterki książki.

O książce, biografii Klementyny z Kozietulskich Walickiej przeczytacie m.in. :



niedziela, 24 września 2017

Październikowe spotkania...

Jesień. Październik. Czas spotkań.
Zapraszam serdecznie moich Czytelników na spotkania ze mną, rozmowy o książkach, czasach dawnych, ciekawych postaciach z przeszłości.

Już 1 października w przepięknym Pałacu Mała Wieś na Mazowszu czeka nas wydarzenie pod nazwą "Herbaciarnia Klementyny". 
O 14.00 będę mieć przyjemność opowiedzieć w pałacowych murach o mojej ostatniej książce, a przede wszystkim jej bohaterce i gospodyni pałacu w Małej Wsi - Klementynie z Kozietulskich Walickiej. 



7 października (sobota) odbywają się w Krakowie po raz pierwszy Targi Seniora. 
Zapraszam o 12.00, będzie można mnie spotkać przy stoisku Wydawnictwa LTW.


Przed nami jeszcze jedno święto książki - 21. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie, które odbędą się 26 - 29 października 2017 w EXPO Kraków. 

Do zobaczenia!

piątek, 6 maja 2016

Zapraszam na Warszawskie Targi Książki.

Przed nami kolejne książkowe święto - Warszawskie Targi Książki.
Zapraszam w sobotę - 21 maja - w godzinach 13.00 - 14.30  na stoisko wydawnictwa LTW 
/sektor D19, nr 134/.

Miło mi będzie porozmawiać, wymienić uwagi, posłuchać i pooddychać książkową atmosferą razem z Wami.
















Wraz ze mną będą czekały na Was moje książki - wszystkie dotychczasowe tytuły wydane w Wydawnictwie LTW wraz z nowością, czyli "Paniami kresowych siedzib".

Zapraszam!












wtorek, 27 października 2015

O krakowskich Targach Książki i ... złotej jesieni


Niedziela, 25 października. Kierunek? Kraków.
Właśnie trwają 19. Międzynarodowe Targi Książki.


W drodze do...
Kraków wita mnie jesiennie zamglony. Wreszcie docieram na miejsce.



Miałam jeszcze chwilę czasu do swojego spotkania, więc pospacerowałam między stoiskami oglądając 
książki, książki, książki...
Z relacji innych wiem, że sobota była bardzo "tłoczna".
Niedzielne "alejki targowe" pełne wielbicieli książek, ale mimo wszystko dość przestronne, w niektórych miejscach prawie kameralnie. 
Ścisku nie ma, przynajmniej ja go nie zauważyłam.

Zamieniam parę słów na niektórych stoiskach. Muzeum Historii Fotografii im. W. Rzewuskiego w Krakowie przygotowało ciekawe pocztówki, wybieram jedną na pamiątkę, to "Portret dziewczyny z warkoczem". Zamieniam jeszcze słowo tu i tam... jest miło, sympatycznie, uśmiechnięci ludzie.
 Jeszcze małe zakupy (literatura kresowa to wciąż u mnie nr 1) i zmierzam powoli 
do stoiska B17.

W godzinach 12.00 - 13.30 miało miejsce moje spotkanie na stoisku Wydawnictwa LTW, gdzie podpisywałam książki i rozmawiałam z Czytelnikami.

W Wydawnictwie LTW wydałam ...
Tytułów nie będę wymieniać, damy same mówią z okładek...














Dziękuję moim Wydawcom za zaproszenie i wszystkim, którzy tego dnia odwiedzili 
mnie na stoisku Wydawnictwa LTW.
Rozmowy o książkach wydanych, czytanych i tych, które dopiero są w planach 
były bardzo inspirujące...

Fot. Wydawnictwo LTW
Stoisko Wydawnictwa LTW, na którym są także i moje książki...
Fot. Wydawnictwo LTW



Fot. Wydawnictwo LTW

To ostatni dzień Targów Książki. Czas wracać.
Drogę powrotną do domu wybieram w wersji jesienno-malowniczej. 
Pewnie takich widoków w Ojcowie i Pieskowej Skale już w tym roku nie zobaczę.







niedziela, 26 października 2014

O krakowskich Targach Książki

18. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie minęły... 
Wszystko zaczęło się wczesnym, zimnym, sobotnim rankiem, kiedy znalazłam się na Plantach i ruszyłam w stronę Rynku. Było... orzeźwiająco, a nieliczni o tej porze przechodnie w czapkach, szalikach, kapturach przemykali ulicami. Kraków jakby jeszcze spał.




Miło spędzony dopołudniowy czas (Marysiu - dziękuję!) w pięknych wnętrzach  znanej kawiarni zakończony został krótkim spacerem po rynku i okolicznych ulicach. 




Targi. W nowym miejscu, na drogach dojazdowych korki, ogromne kolejki przy wejściu. 
Książki, czytelnicy, autorzy... Kolorowo, tłumnie...


Od godziny 14.00 gościłam na stoisku Wydawnictwa LTW podpisując swoje książki 
i rozmawiając z czytelnikami. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli tego dnia, by się ze mną spotkać. Miłe słowa, inspirujące rozmowy otwierają drogę do nowych pomysłów.
Poznałam znane mi do tej pory jedynie z blogosfery koleżanki - Bogusię, Beatę i Anię. 
Bardzo Wam dziękuję za chwilę rozmowy, wspólne zdjęcia i fakt, że znalazłyście czas, by w tym ogromnym targowym świecie odnaleźć także mnie. 




Za zaproszenie i rozmowy dziękuję moim Wydawcom. 
Moja współpraca z Wydawnictwem LTW zaowocowała tymi oto czterema książkami.

*** 

Spotkanie  na stoisku LTW 25 października 2014 r.





Myślę, że zdecydowanie lepiej wychodzi mi pisanie książek niż pozowanie do zdjęć :)
Skupię się mimo wszystko na tym pierwszym :)

***

Ciekawe relacje z sobotniego dnia także na: 




poniedziałek, 13 października 2014

Spotkajmy się na Tragach Książki w Krakowie

23-26 października odbędą się już 18. Targi Książki w Krakowie.
Kto odwiedzi nasze piękne, królewskie miasto i znajdzie chwilę zapraszam na stoisko Wydawnictwa LTW, 
w sobotę 25 października. 



Siedziba nowa, ale wiem, że będę czekać na spotkanie  z Czytelnikami  
w godzinach 14.00 - 15.30.
Hala DUNAJ, stoisko B17.

Zapraszam!
Mam nadzieję, że pogoda nam dopisze i będzie tak pięknie jak rok temu.

Podpisywać będę m.in. moją ostatnią książkę
"Księżna Dominikowa"





sobota, 31 maja 2014

Przedmioty, które mnie określają :)

Dziś z przymrużeniem oka :)
Zainspirowana wpisem na blogu Notatnik Kaye poświęciłam kilkanaście minut na przygotowanie zdjęcia, na którym zgromadziłam przedmioty mające określić, choć w części, moją osobowość.
Zabawa naprawdę sympatyczna, z góry ukierunkowana na selekcję... bo jak tu określić tak do końca siebie? W dodatku za pomocą przedmiotów!
Byłam kiedyś na szkoleniu, na którym miałam określić siebie rysując na kartce zwierzaka. Co narysowałam? Kota.


Obecność kota na zdjęciu nie jest więc przypadkowa. Kotki lubię od dziecka... i podobnie jak one chadzam swoimi drogami, niekoniecznie tam i w tym kierunku, gdzie wszyscy. 
Kwiaty może nie do końca mieszczą się w pojęciu "przedmiot", ale bez nich życie nie miałoby tyle barw i zapachów. Róża to mój ulubiony, a w wazonie ścięty dziś, bajecznie pachnący jaśmin. 
Trochę biżuterii, nieodzownej na co dzień i od wielkiego święta.
Filiżanka to nie tylko moje umiłowanie porcelany, ale też zapowiedź miłych chwil przy kawie...
Trochę ulubionych kosmetyków - puder, szminka i woda perfumowana. Nie mogę się bez tego obejść.
Długopis jako symbol tego, że dużo piszę :) 
Książki, dlatego że je kocham... Mojego autorstwa, ponieważ sporą część życia spędzam na ich tworzeniu. Obok zrolowany dokument, czyli baza dokumentacyjna do moich książek.


***
Zachęcam innych do tej miłej zabawy, wcale nie potrzeba na to wiele czasu, a przedmioty, które nas określają mamy przecież w zasięgu ręki...


czwartek, 19 grudnia 2013

Grudniowa Opinogóra, czyli "reportaż" z podróży i promocji książki

16 grudnia, w poniedziałek, prezentowałam moją książkę w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze. Okazja była niezwykła, bo odbywało się w tym dniu IV Mazowieckie Spotkanie Muzealników.
Do Opinogóry dotarłam dzień wcześniej, bo już 15 grudnia, w niedzielę, w zasadzie bardzo późnym wieczorem, bo była już 22.00. Spędzenie nocy w takim miejscu, spanie w zabytkowych murach jest na pewno dodatkowym przeżyciem... Niecodziennym. Miło było obudzić się rankiem w najbardziej romantycznym miejscu w Polsce, związanym z osobą Zygmunta Krasińskiego i jego rodziny.


W poniedziałek o 10.00 zameldowałam się w pobliskim dworku, gdzie odbywało się spotkanie. Nie jestem muzealnikiem, ale dzięki zaproszeniu poznałam wielu ciekawych ludzi, odbyłam kilka interesujących rozmów, pojawiły się nawet plany, z których może... narodzą się kolejne ciekawe projekty?
Czas pokaże.
Na Spotkaniu były przemowy, koncert, śpiewanie kolęd, prezentacje, wystąpienia, wręczanie nagród i także moje wystąpienie promujące i przedstawiające książkę "Pani na Złotym Potoku".


Prezentowanie książki o córce poety - Marii Beatrix z Krasińskich w takim miejscu jak Opinogóra jest w sumie niezwykłym przeżyciem... Szczególnie, gdy ma miejsce pod portretem samego Zygmunta Krasińskiego. Wykonuję zawód, który codziennie stawia mnie w roli mówiącej do innych, ale tym razem było to zupełnie coś innego.
Wieszcz spoglądał z portretu, a ja mówiłam o jego córce, rodzinie Krasińskich i Raczyńskich, miejscach, w których bywali, osobach, które kochali...














Niestety, zima nie przyszła i Opinogóra nie pokryła się białym puchem, ale i tak jest to piękne miejsce! 

Szkoda mi było jedynie, że miałam tak niewiele czasu i nie mogłam w spokoju pospacerować, zachwycić się architekturą, romantycznym duchem poezji snującym się po parkowych alejkach...



Wczesnym popołudniem wyruszyłam w drogę powrotną... Na zdjęciu jeszcze pusta droga gdzieś na równinach mazowieckich. Chwilę potem zaczął się już ogromny ruch, słońce chyliło się ku zachodowi, a przede mną było ponad 400 km.