Wszystko zaczęło się od przypadkowego "buszowania" w Internecie. Jak trafiłam na stronę Księgarni Akademickiej w Krakowie? Nawet nie wiem. Ale gdy już wyświetliła się strona, ze zdumieniem spojrzałam na reklamę "Księgarnia prezentuje...". Moim oczom ukazała się okładka ze znanym portretem XVIII-wiecznej pięknej damy...
Książka, o której chcę napisać to:
"Pamiętniki pensjonarki. Zapiski z czasów edukacji w Paryżu (1771-1779)".
Autorką tego pamiętnika jest Helena Massalska, późniejsza księżna de Ligne, a następnie hrabina Potocka.
Polska arystokratka, bywalczyni dworów XVIII-wiecznej Europy. Synowa księcia de Ligne- znanego erudyty i światowca. Dama dworu króla Stasia występująca dla zabawy w teatrze królewskim. Kobieta umiejąca walczyć o własne, osobiste szczęście, często egoistycznie i bezpardonowo. Skandalistka - za taką wielu ją uważało. Modelka najlepszych malarzy swej epoki. W polskich muzeach zachowało się wiele jej wizerunków- niektóre poświadczają jej urodę i urok, inne wpisują się w pewną sentymentalną manierę końca XVIII stulecia .
Wydawca pisze o książce:
"Tak niezwykłych świadectw epoki powstało bardzo niewiele. Pochodzące z drugiej połowy XVIII w. pamiętniki Apolonii Heleny Massalskiej są pierwszymi znanymi zapiskami z pobytu na pensji dla dziewcząt. Stanowią interesującą lekturę nie tylko dla badaczy okresu nowożytnego, ale dla wszystkich, których ciekawi życie codzienne kobiet w tamtych czasach.
Apolonia Helena Massalska (1763-1815) była najmłodszym dzieckiem Antoniny z Radziwiłłów i Józefa Adriana Massalskiego, podskarbiego nadwornego litewskiego. Rodzice bardzo wcześnie ją osierocili. Opiekę nad małoletnią przejął brat ojca dziewczynki - Ignacy Massalski, biskup wileński i działacz polityczny. To za jego sprawą znalazła się w Paryżu. Biskup, wmieszany w sprawę konfederacji barskiej, był zmuszony u jej schyłku uchodzić z Rzeczypospolitej. Opuszczając pospiesznie kraj, zabrał ze sobą Apolonię Helenę. Jesienią 1771 r. umieścił ją w klasztornym pensjonacie Abbaye-aux-Bois. Massalska pozostała w nim przez osiem lat, do czasu zamążpójścia w 1779 r.
Przebywając w przyklasztornej szkole w Paryżu, Apolonia Helena prowadziła zapiski. Kreślone bez literackiej pretensji, dostarczają wielu informacji na temat przebiegu edukacji młodych arystokratek, ich czasu wolnego, zabaw i rozrywek. Rzucają też wiele światła na interpersonalne stosunki panujące w klasztorze. Młoda Polka dowiodła w nich daru obserwacji. Pod jej piórem, na tle dziecinnych problemów i nierzadko naiwnych spostrzeżeń, znakomicie zostały odmalowane konterfekty zarówno pensjonarek, członków ich rodzin, jak i wielu zakonnic."
Byłam bardzo ciekawa tego wydania, ponieważ kilkanaście lat temu pisałam biografię Heleny Massalskiej, która niestety nie ukazała się drukiem, choć było bardzo blisko, by tak się stało...
Moje zapiski, fiszki, teczki z materiałami trafiły do szuflady, a ja podążałam w tym czasie tropem innych biografii, innych historii i po drodze wydałam kilka książek. Ale... postać Heleny z Massalskich zawsze była gdzieś blisko mnie. Poświęciłam jej w końcu niegdyś sporo czasu, przerzucając dziesiątki książek, artykuły prasowe z XIX wieku, poszukując śladów w archiwach, korespondując z wieloma osobami, które okazały mi pomoc w gromadzeniu informacji o jej wizerunkach.
Postać Heleny z Massalskich de Ligne Potockiej, kobiety o niezwykłym życiorysie - wielkiej, europejskiej damy przełomu XVIII i XIX wieku, pojawiła się epizodycznie w mojej książce "Tajemnice księżnej Doroty Czartoryskiej".
Pamiętniki, o których tu piszę, wstępem i opracowaniem poprzedziła Małgorzata Ewa Kowalczyk, przełożyła z francuskiego Anna Pikor-Połtorak. Wstęp, który pokrótce prezentuje życiorys Heleny opatrzony jest przypisami i wskazówkami bibliograficznymi. Książka posiada także wkładkę z ilustracjami - zdjęcia współczesne i archiwalne Paryża, rękopisy pamiętnika i wreszcie portrety samej bohaterki.
Słowo jeszcze o okładce. Zaskoczył mnie fakt umieszczenia tam znanego portretu pięknej młodej dziewczyny, który czy aby na pewno przedstawia Helenę Massalską?
Jest to prawdopodobnie portret Zofii Potockiej, zwanej Greczynką. Na temat autorstwa tego portretu, kobiety którą przedstawia napisano już bardzo wiele. Do dziś bywa przedmiotem spornych interpretacji. Jedni uważają, że to wizerunek Zofii Potockiej, inni że to Helena z Massalskich Potocka. Ponoć całe zamieszanie zaczęło się w momencie, gdy XIX-wieczna autorka biografii Heleny Adela Łucja Herpin, pisząca pod pseudonimem Lucien Perey, wydała książkę umieszczając tam ten właśnie portret. Jego replik, kopii, powtórzeń jest bardzo wiele, a prezentowana tu okładka książki przedstawia portret z Muzeum w Szczecinie, namalowany przez F. Tischbeina. Oryginał, pierwowzór, a może inna wersja (?) portretu znajdująca się w Berlinie uchodzi za dzieło Salvatore Tonciego. Te spory zostawiam jednak historykom sztuki...
Jednym słowem... nie sądziłam, że panna Massalska jeszcze wejdzie w moje życie, a może pisząc mniej patetycznie, w mój krąg czytelniczy. Niemniej bardzo się cieszę, że Księgarnia Akademicka wydała książkę, pamiętniki przechowuje Archiwum w Krakowie (do niedawna uznawane były za zaginione), a pani Kowalczyk podjęła się dzieła ich opublikowania.
Zainteresowanym XVIII wiekiem, dziejami arystokracji, a także opisami życia w klasztornej pensji dla dziewcząt - polecam.