piątek, 30 grudnia 2022

Podsumowanie roku 2022

 



    W tym roku opublikowane zostały przez LTW dwie moje książki. W marcu „Niezwykłe kobiety w Zakopanem”, w listopadzie wznowienie biografii Rozalii Lubomirskiej „Portret rokokowej damy”.
 Mija też 10 lat odkąd podjęłam współpracę z Wydawnictwem LTW, w którym wydałam 11 moich książek.
 W tym roku nie odbyły się żadne spotkania autorskie, ale szczerze przyznam w ogóle o nie zabiegam. Może gdybym dysponowała większą ilością czasu, niestety, moją pasję jaką jest pisanie muszę dzielić z pracą zawodową na etacie, co bardzo mnie ogranicza czasowo i z niektórych działań promocyjnych muszę po prostu rezygnować.
 Dwukrotnie zostałam zaproszona na targi książki. Majowe warszawskie, niestety, opuściłam z przyczyn osobistych. Za to wstawiłam się na listopadowych Targach Książki Historycznej w Warszawie.
 O swoich książkach opowiedziałam na konferencji „Rozwinąć Skrzydła” organizowanej przez Równe Babki w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Dąbrowie Górniczej.
 Pod koniec roku zarejestrowałam się w Stowarzyszeniu Autorów i Wydawców Copyright Polska.
 Poza tym piszę nową książkę, mam prośby o napisanie 3 kolejnych. Prośby - bo zgłaszają się do mnie osoby i instytucje z propozycją „zajęcia się” konkretną postacią historyczną.
 Na koniec chciałam napisać o jeszcze jednej rzeczy – moich Czytelnikach. W tym roku dostałam od Was mnóstwo ciepłych i życzliwych słów, piszecie do mnie maile, wiadomości na facebooku i są to bardzo ważne dla mnie słowa, bo wiem, że to co tworzę, ma swoich wiernych odbiorców.
 Moje cele na kolejny rok?
Pomyślałam, że w końcu muszę zrobić profesjonalną sesję zdjęciową, bo czasem po prostu brakuje dobrego zdjęcia, gdy trzeba nagle wysłać…
Mam nadzieję na spotkania autorskie i te podczas targów książki. Wreszcie mam nadzieję, że rok 2023 będzie też rokiem nowej książki. Jestem pewna, że temat Was zaskoczy. Nigdy nie przypuszczałam, że napiszę coś takiego. A jednak!

Niech to będzie dobry rok!

środa, 7 grudnia 2022

"Portret rokokowej damy. Burzliwe losy księżnej Rozalii Lubomirskiej" i pierwsza promocja książki podczas Targów Książki Historycznej w Warszawie

 


Oto jest już od listopada! Wznowienie biografii Rozalii z Chodkiewiczów Lubomirskiej. Wydanie pod nowym tytułem, uzupełnione, poprawione, przeredagowane, pełne pięknych ilustracji i nowych ustaleń. Całość ma 217 stron, 93 ilustracje, indeks osobowy, bibliografię. Wydawnictwo LTW.



Egzemplarze autorskie jeszcze nierozpakowane:) 







Promocja książki odbyła się podczas Targów Książki Historycznej w Warszawie, 26 listopada w sobotę przy stoisku Wydawnictwa LTW.






wtorek, 22 marca 2022

Niezwykłe kobiety w Zakopanem

Książka „Niezwykłe kobiety w Zakopanem” pisana była powoli. W zasadzie delektowałam się każdym kolejnym rozdziałem, każdą bohaterką. Materiały zbierane były  w czasach pandemii, gdy dostęp do bibliotek i archiwów był znacznie utrudniony. Książka jest efektem przeglądania dziesiątek opracowań, artykułów prasowych, całych roczników starych czasopism, w mniejszej części archiwalnych dokumentów. Ozdabia ją mnóstwo ilustracji, które zamawiałam w muzeach, szukałam w gąszczu tego, co udostępnione  w domenie publicznej. Pobyty w Tatrach (dwa razy latem i raz zimą), spacery po ulicach Zakopanego, wizyty w oddziałach Muzeum Tatrzańskiego,  oglądanie wystaw, szukanie pomników, grobów, ulic, domów złożyły się ostatecznie na skompletowanie materiału, który posłużył do stworzenia tej książki. 


Każdej bohaterce poświęcam jeden rozdział. Kim są bohaterki - tytułowe niezwykłe kobiety? To arystokratki, aktorki, kompozytorki, kuchmistrzynie, działaczki społeczne, taterniczki…  Wszystkie wyjątkowe, zaangażowane, po prostu niezwykłe! To pionierki, które pojawiły się w Zakopanem w czasach, gdy nie było jeszcze tak znane, gdy jego sława była jeszcze niewielka. One były pierwsze...

Bohaterki książki:
I. Pani z „Adasiówki” – Róża z Potockich 1° v. Krasińska, 2° v. Raczyńska
II. Królowa fortepianu na tatrzańskich szczytach – Natalia Janotha
III. Improwizatorka – Deotyma
IV. Poetka – Maria Konopnicka
V. Kuchmistrzyni – Lucyna Ćwierczakiewiczowa
VI. Generałowa – Jadwiga z Działyńskich Zamoyska
VII. Hrabianka – Maria Zamoyska
VIII. Pani od muzyki – Maria Witkiewiczowa
IX. Pani z „Chaty” – Maria z Sobotkiewiczów Dembowska
X. Lady Makbet nad Morskim Okiem – Helena Modrzejewska
XI. Działaczka – Helena z Lubomirskich Gawrońska
XII. Z domu mody na szczyt Mnicha – Wanda Herse
XIII. Pierwsza dama – Helena z Rosenów 1° v. Górska, 2° v. Paderewska


A tu przedstawiam przód i tył okładki (to projekt).



***

Premiera 6 kwietnia. Gdy przeczytacie, obejrzycie (książka zawiera ponad 180 ilustracji!), możecie podzielić się swymi wrażeniami. Zawsze możecie do mnie napisać lub zostawić komentarz na moim blogu lub na fanpage'u.


czwartek, 30 grudnia 2021

Podsumowanie roku 2021

 



Kończy się 2021 rok. To nie był dobry rok. Za dużo ograniczeń, niepewności, nieufności, braku stabilizacji.
Ponieważ to moja strona autorska, więc skupię się na mojej pracy autorki.
W zasadzie cały rok spędziłam na przygotowywaniu nowej książki, zaczęłam ją pisać jeszcze w 2020, gdy pojechałam do Bukowiny Tatrzańskiej i po wielu latach spojrzałam na Tatry. Spojrzałam, zakochałam się i ... postanowiłam "coś" o górach napisać. O górach, a w zasadzie o ludziach, którzy podobnie jak ja (tylko ponad 100 lat wcześniej) zafascynowali się Tatrami i przybywali do Zakopanego w czasach, gdy nie dochodziła tam jeszcze kolej, a sam dzisiejszy kurort był mało komu znaną wsią bez restauracji i pensjonatów.



Zbierając materiały do książki jeden jedyny raz wybrałam się do biblioteki naukowej, ale formalności i ograniczenia związane z pandemią skutecznie mnie odstraszyły od próbowania skorzystania z innych tego rodzaju miejsc, czy pojechania do jakiegoś archiwum.
W tym roku dwukrotnie zawitałam do miejsc, o których pisałam. W lutym (zaraz, gdy otwarto hotele po długiej przewie) i w lipcu, gdy można było poczuć, że niby wszystko wraca do normy.
Nie wróciło, co było więcej niż pewne...
Pozostały zasoby archiwów cyfrowych, moje własne archiwum autorskie (całkiem pokaźne w wersji papierowej i cyfrowej) i tak przez miesiące powstawały kolejne rozdziały... w chwili wolnej od pracy zawodowej, która też pochłania mi wiele czasu. Zebrałam i wczoraj skończyłam opisywać 176 fotografii, które "upiększą" książkę. Część to moje własne zdjęcia robione podczas pobytu w Zakopanem (budynki, pomniki), część z zasobów cyfrowych udostępnionych w domenie publicznej licznych muzeów i archiwów i wreszcie te, które zamówiłam w różnych instytucjach, m.in. z Muzeum w Żarnowcu, Muzeum w Słupsku, Muzeum Fotografii w Krakowie.


Mam takie poczucie, że moja książka jest już całością i choć można dopisywać kolejne rozdziały (bo każdy jest zamkniętą całością) to jednak to już chyba czas na tę ostatnią KROPKĘ.
Tym, którzy dotrwali w czytaniu do końca życzę, by zbliżający się do nas kolejny rok był mimo wszystko lepszy od tego, który mija. Dobrych dni i dużo optymizmu, w końcu kiedyś musi nastać lepszy czas...

sobota, 18 grudnia 2021

Portrety księżnej Teofili z Morawskich Radziwiłłowej, czy ja wiem o nich mało, może zupełnie nic, a może jednak coś wiem?

 Do napisania tego postu skłonił mnie artykuł, który można znaleźć w internecie autorstwa Aliny Barczyk zatytułowany  KSIĄŻE, «CO KRAJOWI BYT SWÓJ POŚWIĘCIŁ». PORTRETY IX ORDYNATA OŁYCKIEGO, PUŁKOWNIKA DOMINIKA HIERONIMA RADZIWIŁŁA (1786–1813). Jest to rozdział książki wydanej w 2018 roku (to ważne!) pod tytułem "Олика та Радзивілли в історії України, Польщі й Білорусі. Збірник наукових праць".

Link do artykułu: tutaj

Autorka bierze pod lupę portrety Radziwiłłów - Dominika i jego pieknej żony Teofili z Morawskich, o której w 2000 roku wydałam książkę pod tytułem "Historia pięknej kobiety. Opowieść o Teofili z Morawskich Radziwiłłowej" na okładce zamieszczając portret księżnej malowany przez Peszkę. Na tamten czas, w 2000 roku, tylko ten był znany.

Wydanie biografii Teofili z 2000 roku

Autorka opracowania pisze, iż w mojej książce podaję informację, że  "przedstawienie Teofilii z Morawskich jako Hebe pędzla Józefa Peszki z lat 1802–1806, przechowywane w Muzeum Narodowym w Krakowie jest jedynym zachowanym w polskich zbiorach portretem arystokratki, choć inne wizerunki drugiej żony Radziwiłła są powszechnie znane" (s. 58).

Otóż, te wizerunki nie były powszechnie znane. Tym bardziej w roku 2000, gdy książka (jej pierwsze wydanie) miało miejsce. Dlaczego nie były znane? 

Teofila z Morawskich Radziwiłłowa, źródło: Wikimedia

Wizerunek Teofili w stroju do konnej jazdy ze zbiorów z Schillingsfürst (prywatny zamek w Niemczech) został "odkryty" przez pracowników zamku w Mirze w 2012 roku. A więc 12 lat po wydaniu mojej książki. Nie jest to jednak obraz z polskich zbiorów lecz niemieckich!

Jest jeszcze sprawa drugiego portretu. Malowanego przez Lampiego, który przedstawia bohaterkę z dzieckiem. 

Pani Alina Barczyk pisze o nim "W nieco innej konwencji zobrazował magnatkę między 1808 a 1810 r. Franciszek K. Lampi.  Na pracy znanej jako «Portret Teofili z Morawskich Radziwiłłowej z synkiem Aleksandrem Dominikiem lub córeczką Stefanią», znajdującej się w Muzeum Narodowym w Warszawie, kobieta została ukazana jako troskliwa matka. Jasne barwy szat wzmagają nastrój łagodności, kontrastując z ciemnym krajobrazem, który stanowi tło dla sceny."

Teofila z Morawskich Radziwiłłowa z dzieckiem


Tak, to wszystko prawda. Ten portret księżnej znajduje się w Warszawie i to ja przywróciłam mu przed laty tożsamość, a nawet umieściłam na okładce wznowienia książki, która została w II wydaniu uzupełniona i ukazała się pod tytułem "Księżna Dominikowa". Lecz do tej pozycji autorka artykułu nie dotarła. Może szkoda. 

Wyjaśniam tam dokładnie historię tego portretu. W katalogu Muzeum od lat figurował jako portret Anny z Jundziłłów Morawskiej z córka Teofilą. Po konsultacjach z pracownikami  Muzeum  wspólnie doszliśmy do wniosku, że to nie matka księżnej, ale  sama Teofila z jednym ze swych dzieci. 

Osobiście obstaję przy tym, że to córka, syn nie był oficjalnie uznany, bo urodził się przed ślubem rodziców. 

A oto i okładka książki z 2014 roku. 

Biografia księżnej Teofili Radziwiłłowej
z 2014 roku

Dodam jeszcze, że w II wydaniu pojawiły się też zdjęcia wizerunków Teofili ze zbiorów rosyjskich. 
Z napisaniem tego sprostowania nosiłam się co najmniej od roku, ale... nie miałam po prostu na to czasu. 

środa, 28 lipca 2021

O scenerii przyszłej książki, czyli Tatry w roli głównej.

 Nowa książka "pisze się". O kim nie zdradzę. Jedynie tyle, że o kobietach. 

Nie biografia, bardziej szkice biograficzne. O wielu...

O kim dokładnie? Lista wciąż się zmienia, choć niektóre bohaterki już opisane. 

W tym roku ponownie zawitałam w Tatry. Ponoć im dalej od Zakopanego, tym Tatry widać lepiej. To prawda.

A jak ja zobaczyłam je w lipcu tego roku i co jeszcze w czasie tego patrzenia mi towarzyszyło, zobaczycie w galerii poniżej. 

Widok z balkonu, Bukowina Tatrzańska


W drodze z Bukowiny do Zakopanego...

Dawna Adasiówka, dziś Księżówka. W drodze do Kuźnic. 

Dawny budynek szkoły generałowej Zamoyskiej, dziś siedziba TPN.
Fontanna w Kuźnicach
Odpoczynek w uroczej kawiarni pensjonatu "Kmicic". Zakopane... 
Widok z Gubałówki...

Tyle zostało z dawnego dworu w Kuźnicach. Schody... ale jakie!

Willa Pod Jedlami. 

Willa Pod Jedlami


Willa Oksza

Willa Koliba


Harenda

Koty wciąż mieszkają na Harendzie...


Co widać przez lornetkę?

Wielka postać Zakopanego. Władysław Zamoyski.

Po burzy...


poniedziałek, 28 grudnia 2020

Rok 2020 - podsumowanie

Czas na autorskie podsumowanie roku 2020. 

Co działo się w mijającym powoli roku? Z czym jako autorka się zmierzyłam? Gdzie byłam? Czego dokonałam? A czego dokonać się nie udało ze względu na to, że odwołano w zasadzie wszystko, czym żyli autorzy, wydawcy i miłośnicy książek?

Po pierwsze w czerwcu ukazała się moja 12 książka - "Zdzisław Tarnowski. Opowieść o panu na Dzikowie". Książkę pisałam na podstawie TYSIĘCY dokumentów, które odczytałam w Archiwum Dzikowskim Tarnowskich. Miałam też przyjemność rozmawiać kilkakrotnie w wnukiem bohatera tej biografii Panem Janem Tarnowskim, który opowiadał mi o wielu ciekawostkach rodzinnych i  swych wspomnieniach dotyczących zamku, czasów II wojny i oczywiście swego dziadka. 


Książka została bogato ilustrowana i wydana w Wydawnictwie LTW. Niestety, nie było żadnej promocji tej biografii, nad czym bardzo ubolewam, nie ze
względu na moją skromną osobę, ale ze względu na niezwykłą postać pana na Dzikowie, który nie jest zbyt znany poza Tarnobrzegiem. 

Ukazało się kilka recenzji czy wzmianek na blogach, w prasie, odbyła się rozmowa o książce w Radiu RDC, która prowadził redaktor Piotr Łoś. Otrzymałam sporo maili od czytelników zafascynowanych postacią Zdzisława Tarnowskiego, co mnie bardzo cieszy, bo widzę, że książka jest czytana. 

Nie odbyły się ani wiosenne targi książki w Warszawie, ani te jesienne w Krakowie, na których zawsze byłam i mogłam rozmawiać z czytelnikami. 

W tym roku Fundacja WolneDźwieki wydała audioobok książki "Panie kresowych siedzib". To pierwsza moja czytana książka!

Fot. https://wolnedzwieki.pl/

W tym roku mimo tego, że nie odbyło się tyle czytelniczych imprez, że utknęły gdzieś w tym całym rozgardiaszu, zakazach, rekomendacjach spotkania promocyjne obchodzę dwudziestolecie pracy autorskiej. Debiutowałam bowiem w 2000 roku. 

Pozostałam wierna jednemu gatunkowi - biografii. Pozostałam wierna rzetelnej pracy przygotowawczej, którą wykonuję sama.

Pozostałam wierna prawdzie, bo nie znoszę zmyślać. Dlatego biografia jest dla mnie wymarzonym gatunkiem. Lubię pisać o ludziach. Pozostałam wierna prawu autorskiemu, dlatego tak dbam o przypisy i porządną bibliografię, a także szczegółowy opis ilustracji. Szanuję własność intelektualną, jeśli skądś czerpię wiedzę, zawsze to odnotowuję. Nie przypisuje sobie czegoś, co nie jest moje. 

I nie piszę o tym bez powodu. Bowiem nonszalancja w tych kwestiach jest porażająca. Co krok spotykam cytaty z własnych książek na blogach, w artykułach prasowych, w innych książkach lub skopiowane ilustracje (często specjalnie przez mnie zamawiane za opłatą!!!) bez jednego słowa komentarza. 


Rok kończę w uporządkowanym spokoju, z ulgą. 
Niech mija... 
Cieszę się  z tego, co się udało. 
Mam plany na przyszłość. I to chyba jest najważniejsze. 

Moich wiernych Czytelników serdecznie pozdrawiam, dziękując za Wasze listy, które sprawiają mi radość i są zawsze uważnie czytane. Niejednokrotnie są też dla mnie cenną inspiracją.