Właśnie ukazała się w księgarniach - "Pani na Złotym Potoku. Opowieść o Marii z Krasińskich Raczyńskiej". To moja najnowsza, piąta już (a może dopiero?) książka, wydana w kwietniu 2013 roku przez Wydawnictwo LTW. Wydawca pisze o książce:
Pani na Złotym Potoku to biograficzna opowieść o Marii Beatrix z Krasińskich Raczyńskiej (1850–1884). W książce tej możemy przyjrzeć się życiu córki romantycznego poety Zygmunta Krasińskiego. Kobiety, obdarzonej dużą inteligencją, artystycznymi talentami, ale także niełatwym charakterem. Wraz z bohaterką przemierzamy Europę podczas jej licznych podróży, poznajemy kulisy planowanego w tajemnicy królewskiego mariażu, bywamy na balach, odwiedzamy siedziby polskiej arystokracji. Autorka sięgnęła nie tylko do listów i pamiętników z epoki, XIX-wiecznej prasy, ale przede wszystkim do materiałów archiwalnych. Stare, pokryte patyną czasu dokumenty odkryły dawny świat: pełen szczęścia, zabaw, ale także rozterek i tragedii.
Świat, który przeminął…

Maria miała wiele talentów. Pięknie śpiewała (pobierała lekcje u zawodowców), ale to raczej uzdolnienia literackie mogły przyczynić się kiedyś do jej sławy. Tak się nie stało, zmarła mając 34 lata, nie ukończywszy biografii, nad którą pracowała. Przeżyła wiele tragedii, śmierć rodziców, 3 rodzeństwa (w tym ukochanego brata Władysława), a także narzeczonego króla Szwecji i Norwegii.
O mały włos mielibyśmy na tronie tych państw królową z Polski...
Dzieje wyboru męża miały troszkę posmak skandalu w ówczesnych kołach arystokratycznych. Czy Maria "odbiła" narzeczonego ukochanej kuzynce i szwagierce?
Wiele podróżowała, bywała w świecie. Bale, premiery, kuracje w uzdrowiskach były wyznacznikiem spędzania czasu przez ludzi z jej środowiska. Wreszcie poza podróżami do Francji czy Włoch jest tu też miejsce na pobyt w polskich zachowanych do dziś, choć w diametralnie rożnym stanie fizycznym i prawnym, rezydencjach w Rogalinie i tytułowym Złotym Potoku.
W swych sądach o świecie konkretna i nieszablonowa, nawet odważna. Wymykająca się jednoznacznej ocenie indywidualistka. Kobieta jak mawiano "egzotyczna".
Jak każda z tego rodzaju książek powstawała długo. To, że ukazała się rok po poprzedniej biografii Dama w jedwabnej sukni nie znaczy, że pracowałam nad nią tylko rok. Nie. To raczej kłopoty ze znalezieniem wydawcy poprzedniej książki spowodowały, że zanim wydałam Damę pracowałam już nad kolejną biografią...
Książka liczy 184 strony. Ale by powstały, musiałam poświecić temu tematowi kilka lat pracy, przejrzeć setki materiałów i książek, z których nieraz wybrało się tylko jedno zdanie. To były też kontakty z muzeami, archiwami, bibliotekami.
Stare pamiętniki, fotografie, mikrofilmy, podróże do miejsc, rozmowy z ludźmi, ale przede wszystkim długie chwile samotnej pracy. Inspirującej, niezwykłej, taką którą kocham.
Archiwum Raczyńskich zostało zniszczone w czasie II wojny światowej, stąd materiał do życia córki poety był dość skromny. Odnalazłam jednak odpisy jej listów we wrocławskim Ossolineum, dotarłam (co nie było łatwe) do archiwalnych numerów "Świtu" z 1884 roku. Ta pozytywistyczna gazeta wydawana przez Marię Konopnicką swego czasu zamieściła listy Marii do przyjaciółki. Na kilka jej pism trafiłam jeszcze w innych bibliotekach i archiwach. Z tych "skrawków" zbudowałam całość.
Stare pamiętniki, fotografie, mikrofilmy, podróże do miejsc, rozmowy z ludźmi, ale przede wszystkim długie chwile samotnej pracy. Inspirującej, niezwykłej, taką którą kocham.
Archiwum Raczyńskich zostało zniszczone w czasie II wojny światowej, stąd materiał do życia córki poety był dość skromny. Odnalazłam jednak odpisy jej listów we wrocławskim Ossolineum, dotarłam (co nie było łatwe) do archiwalnych numerów "Świtu" z 1884 roku. Ta pozytywistyczna gazeta wydawana przez Marię Konopnicką swego czasu zamieściła listy Marii do przyjaciółki. Na kilka jej pism trafiłam jeszcze w innych bibliotekach i archiwach. Z tych "skrawków" zbudowałam całość.
Jest to moje spojrzenie na postać w gruncie rzeczy bardzo mało znanej kobiety. Po zgromadzeniu całości materiału do tej książki, właśnie taki obraz bohaterki powstał. I taką opowieść o niej czytelnikom proponuję... Wiem, że nie wszyscy zgodzą się z ujęciem pewnych zagadnień, opinii, spostrzeżeń.
Na okładce wykorzystano fotografię Marii Raczyńskiej ze zbiorów Muzeum Romantyzmu w Opinogórze, a na IV stronie okładki widać przepiękny portret Winterhaltera, na którym słynny portrecista przedstawił Elizę z Branickich Krasińską ze swymi dziećmi: Władysławem Zygmuntem i malutką, dwuletnią Marią - bohaterką tej książki.
W książce znajduje się kilkadziesiąt ilustracji. Część to moje autorskie zdjęcia, część to fotografie pozyskane z Muzeum Regionalnego im. Zygmunta Krasińskiego w Złotym Potoku czy Muzeum Romantyzmu w Opinogórze. Inne fotografie pochodzą z Muzeum Zamoyskich w Kozłowce, Archiwum Narodowego w Krakowie, Archiwum Państwowego w Częstochowie, a także archiwum Wydawnictwa LTW.
Kto jest zainteresowany tego typu literaturą zapraszam do czytania. Zarówno życzliwych jak
i krytycznych czytelników wysłucham z jednakową uwagą.
*******
O książce napisano:
Recenzja na blogu - Słowem malowane
Recenzja Piotra Zychowicza w tygodniku " Do Rzeczy", nr 19 (3-9 czerwca 2013).
Recenzja na blogu Notatnik Kaye
Recenzja na blogu Szczur w antykwariacie
Archiwum Mery Orzeszko
W Krainie Czytania i Historii
Na okładce wykorzystano fotografię Marii Raczyńskiej ze zbiorów Muzeum Romantyzmu w Opinogórze, a na IV stronie okładki widać przepiękny portret Winterhaltera, na którym słynny portrecista przedstawił Elizę z Branickich Krasińską ze swymi dziećmi: Władysławem Zygmuntem i malutką, dwuletnią Marią - bohaterką tej książki.
W książce znajduje się kilkadziesiąt ilustracji. Część to moje autorskie zdjęcia, część to fotografie pozyskane z Muzeum Regionalnego im. Zygmunta Krasińskiego w Złotym Potoku czy Muzeum Romantyzmu w Opinogórze. Inne fotografie pochodzą z Muzeum Zamoyskich w Kozłowce, Archiwum Narodowego w Krakowie, Archiwum Państwowego w Częstochowie, a także archiwum Wydawnictwa LTW.

Kto jest zainteresowany tego typu literaturą zapraszam do czytania. Zarówno życzliwych jak
i krytycznych czytelników wysłucham z jednakową uwagą.
*******
O książce napisano:
Recenzja na blogu - Słowem malowane
Recenzja Piotra Zychowicza w tygodniku " Do Rzeczy", nr 19 (3-9 czerwca 2013).
Recenzja na blogu Notatnik Kaye
Recenzja na blogu Szczur w antykwariacie
Archiwum Mery Orzeszko
W Krainie Czytania i Historii





.jpg)



