poniedziałek, 7 listopada 2016

Litwa Sienkiewicza Piłsudskiego Miłosza

Maciej Kledzik, autor książki "Litwa Sienkiewicza Piłsudskiego Miłosza" wyruszył w 1992 roku na Litwę w towarzystwie Czesława Miłosza. Noblista wracał do swej rodzinnej ziemi po przeszło pół wieku nieobecności. Towarzyszyło mu w tym sentymentalnym powrocie wiele osób, między innymi autor esejów, dla którego wyprawa ta nie skończyła się, bowiem wrócił w te miejsca, a następnie odkrył nowe, rok później. Wówczas to - jak sam pisze - "uzbrojony w notes, dyktafon i aparat fotograficzny, wyruszyłem tymi śladami."
Śladami Sienkiewicza, którego Trylogia była dla wielu, także i dla autora tych esejów, fascynującą lekturą dzieciństwa, ale także śladami Piłsudskiego.
Wynikiem reporterskiej wędrówki, spotkań z miejscami, ziemią, ludźmi stała się ta książka. Autor - historyk i dziennikarz z pasją oprowadza nas po dawnych ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wiedza historyka i dociekliwość reporterska splata się, by w zajmujący sposób opowiedzieć o ludziach i czasach dawnych, o wielkich postaciach z naszej historii i o tym, co po nich pozostało i o tym, czego już nie ma.


Maciej Kledzik wędruje tropami żyjących potomków bohaterów Trylogii. Jedzie do Kiejdan, o których Skrzetuski mawiał, że to "zacne miasto". Na miejscu dawnego zamku Radziwiłłów stoi dziś ... dom kultury. Dokładnie na fundamentach rezydencji możnego rodu. Odwiedza gospodarstwo Gasztowtów. To Pakosza Gasztowta córki wyszły za Butrymów, a trzy młodsze doglądały powracającego do zdrowia Wołodyjowskiego. 
Autor jedzie do Mitrun, które należały do Billewiczów, Wodoktów... Współczesność przeplata się z literackimi odniesieniami. Gdy autor pojechał na Litwę kolejny raz szukać pierwowzoru Oleńki z "Potopu" trafił na ród Piłsudskich. Znów kolejna wędrówka, badanie drzewa genealogicznego, odwiedzanie cmentarzy, jazda po leśnych drogach...
Trzecia cześć książki to wędrówka z Miłoszem do miejsc jego młodości. Mógł skonfrontować obecny krajobraz z tym dawnym, zapamiętanym z dzieciństwa. W Kalifornii pisał "Dolina Niewiaży, samo serce Litwy. Kto nią jechał, po obu stronach widział białe dwory". Ale po dworach nic nie zostało, Sowieci rozebrali do fundamentów wszystkie, zrównali z ziemią, wycieli sady, tak by nie pozostał po nich ślad. 
Dojechali też do Szetejni. Z dworu nic nie pozostało, ale z jednego z domków wyszedł na spotkanie z poetą stary człowiek odświętnie ubrany - Mateusz Sipowicz, który niegdyś pracował u matki poety. Spotkało się dwóch starych już ludzi. Miłosz wówczas mający 81 lat i dawny służący, lat 85. Na pytanie Miłosza, czy jeszcze ktoś z dawnej służby tam mieszka otrzymał odpowiedź: "Wszyscy wokoło wymarli, ja jeden zostałem".

Taka to książka. Pełna powrotów, gdzie współczesność miesza się z przeszłością, gdzie historia splata się z literaturą. Kto lubi takie wędrówki powinien po nią sięgnąć.


***
Książka zawiera czarno-białe zdjęcia, przypisy, bibliografię, indeks osobowy, spis ilustracji. 
Okładka miękka, stron 182.
Wydawnictwo LTW, 2015.


11 komentarzy:

  1. Już podobną wyprawę odbyłam, gdy Joanna Puchalska wybrała się poszukiwać śladów Soplicowa (a raczej Czombrowa). Bardzo podobała mi się ta podróż sentymentalna. Chętnie znowu w podobną wyruszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam inną książkę tej autorki "Kresowi Sarmaci", która też jest swego rodzaju podróżą w przeszłość.

      Usuń
  2. To musi być wyjątkowa publikacja - wędrowanie z niezwykłym człowiekiem po miejscach, które on nosi w sercu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie napisana, z motywem wędrówki, który bardzo lubię w literaturze.

      Usuń
  3. Byłam w Kiejdanach, widziałam trumnę księcia Janusza Radziwiłła. W kościele, w którym go pochowano, komuniści zrobili halę do gry w piłkę. Wiszą tam do dziś zdjęcia potwierdzające ten fakt. Przygnębiające...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przygnębiające...

      Usuń
    2. O Kiejdanach i trumnie Radziwiłła autor też pisze. Polecam książkę, ciekawie napisana, z dużą ilością fotografii, wykonanych w większości przez autora w czasie jego wędrówek.

      Usuń
  4. Zapowiada się doskonała,choć smutna,refleksyjna lektura na długie wieczory.Lubię takie współczesne wędrowanie tropem znanych postaci,odwiedzanie miejsc,o których wiele się czytało czy słyszało.Wędrówka z Miłoszem najbardziej wzruszająca,zobaczyć po latach piękne miejsca,tak bardzo bliskie sercu w...stanie "nieistniejącym";to traumatyczne przeżycie;ból i rozpacz po tym,co zniknęło,a mogło trwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewielka książeczka, ale niezmiernie interesująca. Uwielbiam współczesne wędrowanie śladami, tropami... dawnymi.
      Niestety, refleksje smutne.
      Gdy wpadnie Ci w ręce - przeczytaj! Warto.

      Usuń
  5. Już sam tytuł tej książki brzmi apetycznie. Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reporterska dociekliwość autora sprawia, że bardzo dobrze się ją czyta.

      Usuń