niedziela, 2 czerwca 2013

Tajemnice nazistowskiej grabieży polskich zbiorów sztuki

Niedawno na blogu  Dom z papieru przeczytałam o mającej się ukazać w czerwcu powieści Zygmunta Miłoszewskiego "Bezcenne", która porusza sprawę grabieży polskich dzieł sztuki przez nazistów. Książkę, gdy tylko się ukaże kupię i przeczytam, bo temat ten zawsze mnie pociągał i interesował. Informacja ta spowodowała, że poszukałam kupioną kilka lat temu ciekawą książkę J.Roberta Kudelskiego "Tajemnice nazistowskiej grabieży polskich zbiorów sztuki" (Wydawnictwo Tower Graphics, 2004 r.). Jeszcze raz przeczytałam i odświeżyłam sobie wiadomości
Każdy, kto choć trochę interesuje się polską sztuką, muzealnictwem i odwiedza nasze muzea wie, że ogromna ilość polskich dzieł sztuki została w czasie wojny nie tylko bezpowrotnie zniszczona, ale także wywieziona, skradziona i ... częściowo do dziś nieodzyskana.
We wrześniu 1939 roku płonął nie tylko nasz Zamek Królewski w Warszawie, a jego pracownicy z narażeniem życia, ratowali co mogli, płonęły pałace wypełnione dziełami sztuki, archiwa, gromadzone setki lat cenne księgi, rodowe dokumenty. Bezcenne...
To, co nie spłonęło naziści w planowy, przemyślany sposób kradli, a wiele z tych dzieł do dziś pozostaje zaginionych.


O tajemnicach grabieży opowiada właśnie ta książka.
Jeszcze przed wojną niemieccy muzealnicy i historycy sztuki przyjeżdżali do Polski w ramach "przyjaznej współpracy". Tak naprawdę zbierali informacje, co i gdzie się znajduje. Gdy wybuchła wojna Niemcy byli świetnie zorganizowani i poinformowani, poza ludzką tragedią zaczął się największy, metodyczny rabunek dzieł sztuki. Jaka była ich wartość? Nie da się chyba dziś ustalić. Ale warto przypomnieć, że polskie instytucje kredytowe zostały ograbione na sumę ... 590 mln złotych!

Jeden z rozdziałów tej książki poświęcony jest najcenniejszemu "zaginionemu" i nosi tytuł "Na tropie Rafaela".  Gdzie jest "Portret młodzieńca" Rafaela ze zbiorów Czartoryskich w Krakowie? Do dziś jest to pytanie bez odpowiedzi. Choć od czasu do czasu pojawiają się w prasie rożne sensacje na ten temat... przeważnie wyssane z palca.

Kolejny rozdział poświęcony jest grabieży z Muzeum Wojska. Wykaz strat wojennych z 2001 roku mówi o ... 8 tysiącach obiektów! Niektóre zbiory miały więcej szczęścia, m.in. te złożone przez nazistów w austriackim zamku Fischhorn. W kwietniu 1946 roku przez Salzburg, gdzie znajdowały się magazyny amerykańskie, wyjechało 12 wagonów z 477 skrzyniami pełnymi skarbów. Wracały do Polski.
Kto nie zna historii uratowania i wywiezienia wawelskich skarbów może przypomnieć sobie całą historię czytając rozdział "Wielka ucieczka zbiorów wawelskich". Arrasy, miecz koronacyjny Szczerbiec, insygnia królewskie, średniowieczne bezcenne rękopisy najpierw podróżowały galarem węglowym po Wiśle szczęśliwie omijając naloty Luftwaffe. W Kazimierzu nad Wisłą przeniesiono zbiory na zaprzęgi konne i w ten sposób znalazły się w Lublinie. Potem był Łuck, Krzemieniec, Bukareszt. Myślano o zdeponowaniu zbiorów w neutralnej Szwajcarii, poproszono o pomoc Watykan, ale... ten ODMÓWIŁ! Potem był Pireus, Malta, potem Bordeaux, ambasada polska w Londynie, aż wreszcie  na pokładzie "Batorego" wywieziono je do Kanady. Wróciły dopiero po 22 latach, w 1961 roku...



Kto chce przyjrzeć się temu frapującemu tematowi, dowiedzieć się w jakich zamkach na Dolnym Śląsku przechowywano dzieła sztuki zrabowane nie tylko z Polski, ale z całej Europy powinien sięgnąć po tę książkę. Dodam, że autor napisał jeszcze kilka innych, gdyż specjalizuje się w poszukiwaniu zaginionych dzieł i pasjonują go tajemnice II wojny światowej.
Na IV stronie okładki rząd cennych zaginionych dzieł, m.in. XVI wieczny złocony kielich z kościoła w Krasnem czy "Portret młodzieńca" Rafaela. 

                                                                            *****

Kto jest szczególnie zainteresowany polecam stronę http://kolekcje.mkidn.gov.pl/
To strona Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - obiekty zaginione, odzyskane...

13 komentarzy:

  1. Książki nie czytałam, ale wierzę, że jest bardzo ciekawa. Mnie w ogóle serce boli jak wracam do tego tematu: strat, grabieży, palenia polskich dziel sztuki,ale też i pałaców, i miast. Ileż to rzeczy bezcennych straciła Polska bezpowrotnie, i ileż straciły polskie rodziny swoich skarbów, które zbierali pieczołowicie z pokolenia na pokolenie...Takie akcje MKiDN są bardzo ważne!Dziękuję za ten cenny wpis.

    P.s. czytam o Amparo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat polskich strat to w ogóle temat rzeka. Potop szwedzki wydaje się pestką w porównaniu z tym, co czekało nas w XX wieku. Pogrom bolszewicki, naziści, armia czerwona...

      Usuń
    2. Jestem ciekawa Twojej oceny książki o Amparo Czartoryskiej! :)

      Usuń
  2. No proszę, wszystko już opisane, tylko o tym nie wiemy! Dzięki:)
    Po spotkaniu z autorem zanurkowałam w sieci i rzeczywiście skala grabieży była tak ogromna, że można pomyśleć o głównym celu wojny. Może to o rabunek chodziło? Bo jak inaczej wytłumaczyć przedwojenne przyjazdy Niemców i katalogowanie naszych najcenniejszych zbiorów? Chyba większość z nas nie zdaje sobie sprawy ze skali zjawiska. Do dziś eksponowane są nasze dzieła i to nie tylko za jedną granicą:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proceder był na skalę niewyobrażalną!
      Ciekawa jestem jak Miłoszewski podejdzie do tematu "Portretu młodzieńca" - obrazu, który przez pewną część historyków sztuki uważany był nawet za cenniejszy niż "Dama z łasiczką" Leonarda.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam o niej, bo to ciekawy temat, a szykuje się premiera książki "Bezcenne" - warto więc posiadać jakąś wiedzę zanim przeczyta się Miłoszewskiego.

      Usuń
  4. Wiele faktów znanych,ale warto poszerzyć swoją wiedzę o tak kolosalnej akcji grabieży naszych dzieł sztuki.
    Najnowsza pozycja zapowiada się interesująco,ważne fakty dla nas,Polaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był temat, który interesował mnie od zawsze. Z uwaga śledzę stronę internetową MKiDN, gdzie cieszą dzieła odzyskane, ale smucą te, których los jest nieznany.

      Usuń
  5. Ta książka na pewno jest znakomita i muszę ją zdobyć, bo temat mnie pociąga od lat. Czytałam świetną pozycję Roberta Edsela "Obrońcy dzieł sztuki" opowiadającą o tym, jak specjalna jednostka szukała po wojnie zaginionych, zrabowanych przez Niemców dział sztuki, a ostatnio wróciłam do tematu dzięki "Szmaragdowej tablicy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego autora jest jeszcze np. "Złoto generałów. Służby specjalne PRL na tropie skarbów III Rzeszy". Nie czytałam, ale warto poszukać, może w bibliotece?

      Usuń
  6. Myślę, że wiele osób w ogóle nie ma świadomości tego, ile tak naprawdę Polska w czasie II wojny światowej straciła. Przyznaję się, że i jak nie miałam takiej świadomości. I dobrze, że są takie książki, które tę świadomość pobudzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako państwo zostaliśmy doszczętnie złupieni ze wszystkiego, a potem trzeba było jeszcze kraj odbudować. Warszawa prawie nie istniała, wiele miast, miasteczek było w ruinie, drogi, sieć kolejowa, mosty, zakłady przemysłowe...
      A sprawa naszego złota? Bank Polski posiadał w sierpniu 1939 roku 38 ton złota...
      Po wojnie powinno być zwrócone, a tymczasem do dziś (kto o tym mówi???) stanowi depozyt USA, Wielkiej Brytanii i Francji w Bank of England w Londynie!
      I cisza...
      Wkraczamy w politykę, a to już zupełnie inna historia.

      Usuń