piątek, 31 maja 2013

Lektury z dzieciństwa

Po wizycie na blogu Ala czyta i przypomnieniu sobie pięknej książeczki "Przez różową szybkę" E. Szelburg Zarembiny, odkurzyłam i moje dziecięce lektury. Powędrowałam sobie w świat, do którego już dawno nie zaglądałam.
By przypomnieć sobie moje "skarby z dzieciństwa" konieczna była wizyta z tzw. budynku gospodarczym, gdyż tam w starych meblach, za szybkami znajduje się część mojej biblioteczki. Stamtąd wydobyłam kilka książek, które do dziś z sentymentem przechowuję. Książki z czasów mojego dzieciństwa i dorastania. Wydawane przez znane oficyny: Naszą Księgarnię, Czytelnika, Śląsk, Ludową Spółdzielnię Wydawniczą...
To były moje pierwsze lektury, literackie oczarowania, spotkania z książką, pięknem ilustracji Jana Marcina Szancera.

Helena Bechlerowa "Za złotą bramą"
Wydana w 1977 r.
Przepiękne ilustracje Szancera wprowadzały w klimat baśni, tajemnicy, starego domu, Różowej Amelii odjeżdżającej w karocy...












Jan Brzechwa "Sto bajek" ( 1963 r)
Książkę odziedziczyłam po siostrze. Wiele z bajek umiałam niegdyś na pamięć. 
"W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie..."
"Konik polny z bożą krówką poszli raz ku Kalatówkom..."
Również "odziedziczona" książka 
Wojciecha Żukrowskiego "Porwanie w Tiuturlistanie" (1968 r).
Wszyscy to wówczas czytali...

Maria Krüger "Złota korona" (1976 r.)
Pierwsze spotkania z historią Polski. Najbardziej pamiętam opowiadanie "Bajka o królewnie" - to historia Marii Leszczyńskiej, a raczej tylko jej fragment. Maruchna, bo tak autorka o niej pisze, dowiaduje się, że zostanie królową Francji.

E.H.Porter "Pollynaaa" (1971 r.)
Któż nie znał wówczas jej historii?





Ewa Nowacka "Małgosia contra Małgosia" (1975 r.)
Halina Rudnicka "Chłopcy ze Starówki" (1971 r.)
A.Gajdar "Timur i jego drużyna" (1971 r.)
H. Ożogowska "Tajemnica zielonej pieczęci" (1983 r.)


Niezapomniana  seria Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego.
Czytałam z wypiekami na twarzy...




Wśród książek z czasów mojego dzieciństwa  znalazło się jeszcze wiele innych tytułów. Pamiętam  wielokrotnie czytaną, niestety nieodnalezioną w moich zbiorach (co się z nią stało?) "Godzinę pąsowej róży"Marii Krüger .
I wiele, wiele innych...

6 komentarzy:

  1. Ależ wspaniałe wydania, stare, klimatyczne!Niektóre z nich miałam też w dzieciństwie w rękach i czytałam. Ale ja swoimi książkami z dzieciństwa nie mogę się chyba pochwalić, muszę przeszukać piwnicę rodziców, może coś się jeszcze zachowało.... w co wątpię. Uwielbiałam serię Doktora Dolittle. Pollyannę na nowo sobie kupiłam:)Stare, ale jare:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachowałam je, mimo przeprowadzki. Zabrałam ze sobą, choć przyznam szczerze są w biblioteczce B, czyli tej, rzadziej odwiedzanej, nie w honorowym miejscu, ale w bezpiecznym i zawsze pod ręką.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! "Karolcia" - to była książka! Uwielbiałam ją czytać!
      Wszystkie "Samochodzki" przeczytałam, ale zostały u Siostry. Trzeba się było tymi skarbami z dzieciństwa podzielić.

      Usuń
  3. "Za złotą bramą" to jedna z najbardziej zniszczonych moich książek z dzieciństwa Zniszczonych, bo najczęściej czytanych, najbardziej ulubionych :)
    Muszę ją odszukać i sprawdzić, jak bym ją teraz odebrała. Ostatnio właśnie odbywam takie podróże sentymentalne dzięki synkowi, który rozpoczął edukację szkolną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękna książeczka i te wspaniałe ilustracje, jak one pobudzały wyobraźnię, przenosiły w inny, zaczarowany świat.

      Usuń