wtorek, 10 lutego 2015

Opowieści polskich dworów

Bognę Wernichowską pasjonują "rzeczy dawne", stąd wiem, że czytając jej książki zawsze znajdę się w świecie, który i mnie pasjonuje. Nie inaczej było, gdy do ręki wzięłam książkę "Opowieści polskich dworów". To szkice dotyczące 25 dworów i ich mieszkańców. Historie, które pisało życie.




Autorka zacytowała słowa Jana Obsta, który przypominał  o roli polskiego dworu: 

"Dom rodzinny, nasz dwór staropolski, to świadek żyjący a wymowny wieków ubiegłych, tych burz, które przeszły nad krajem naszym i potężnych czynników kulturalnych, które normowały życie ojców naszych i dziadów. 
Kto lekkomyślnie burzy te cenne zabytki, rozrywa łańcuch święty, łączący nas z przeszłością narodu naszego i kraju, niszczy dobrowolnie najdroższy skarb, który w spuściźnie otrzymał po przodkach - tradycję." (s. 5)


Jan Obst pisząc te słowa w "Kwartalniku Litewskim" w 1910 roku nie przypuszczał nawet, co szykuje historia wieku XX.  Burze dziejowe, które przetoczyły się przez polskie ziemie zniszczyły mnóstwo dworów, a była to - jakże często - polityka celowa. Dobrze wiedziano, że niszczy się nie budynek czy dom mieszkalny, ale świadka historii, skarb przechowujący narodową tradycję.


Książka "Opowieści polskich dworów" prowadzi nas do wybranych ocalonych dworów, które przetrwały. Dziś jest ich na terenie Polski obecnie około 500. 

Wraz z autorką wędrujemy do Modlnicy, którą dziś opiekuje się Uniwersytet Jagielloński, do Trzebini, gdzie odremontowany dwór Zieleniewskich mieści Centrum Kultury. Co ciekawe w rękach Zieleniewskich dwór pozostał do 1983 roku, dopiero po śmierci ostatniej właścicielki przeszedł na własność Skarbu Państwa. Zaglądamy do Przysuchy, gdzie mądra i piękna starościna Urszula Dembińska prowadziła z powodzeniem wielki majątek. Dalej przyglądamy się dworowi w Czarnolesie, gdzie dziś działa Muzeum Jana Kochanowskiego, zaglądamy do urokliwej Koryzonówki Serafińskich, gdzie przyjeżdżał do rodziny Jan Matejko. Na trasie literackiej i reporterskiej  podróży Bogny Wernichowskiej dworów jest jeszcze wiele.

Adam Nowina-Konopka przed dworem w Modlnicy
(1929 r, fot. J. Noga)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Modlnica

Przyglądamy się ich właścicielom, postaciom wielkim i małym, świetnym gospodarzom, pięknym damom, poznajemy rodzinne historie. Książka jest jednak jedynie szkicem, to jakby zaproszenie do własnych poszukiwań, podążenia tropem wskazanym przez autorkę, która zachęca do poznania tych siedzib i przypomina o ich istnieniu. Służą temu mapki, a niejednokrotnie podane dokładne dane teleadresowe.

Jeszcze słowo o wydaniu. Okładka miękka, 224 strony tekstu, bardzo dużo ilustracji, wszystkie czarno-białe. Szarawy papier nie najlepszej jakości to jedyny minus tej publikacji. Temat prosiłby się o bardziej wytworne potraktowanie, ale w wydaniu obecnym książka ma szanse, ze względu na bardzo dostępną cenę,  trafić do wielu odbiorców.


24 komentarze:

  1. Bardzo lubię książki Bogny Wernichowskiej. Ale tego nie znam. Dzięki za podpowiedź. Poszukam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka dobrze, ciekawie pisze. Dotyka tematów, które i mnie interesują. Ta książka może być przewodnikiem po polskich dworach, w niektórych są muzea, centra kultury, w innych hotele.

      Usuń
  2. Nie mogę sobie darować, że na przedostatnich targach w Krakowie zobaczyłam autorkę dopiero wtedy, gdy przekroczyłam wszystkie dozwolone i niedozwolone limity finansowe. Została mi tylko zakładka;) No nic, będzie przypominać o dworkowym zakupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kilka książek Bogny Wernichowskiej i zawsze wypatruję nowych. Dociekliwość dziennikarki łączy z umiłowaniem "rzeczy dawnych". Wartościowe połączenie.

      Usuń
  3. Ach, książka jest od dawna u mnie na liście zakupu. Dobrze, że mi o niej przypomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy to właśnie nie u Ciebie na FB w polecanych jej nie dostrzegłam. Gdy byłam w Krynicy (w bardzo dobrej cenie) leżała sobie w księgarni i ... czekała na mnie.

      Usuń
  4. Uwielbiam takie książki, mogłabym je czytać bez końca i przenosić się myślami w tamte czasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka pisze z takim zamiarem, przenosi w dawny czas...

      Usuń
  5. Ileż to tajemnic skrywają polskie dwory , dworki i pałacyki? Historia tych miejsc naznaczona jest rysą wojen i powstań, a losy mieszkańców, właścicieli, gości tworzą ciągle żywą aurę dworów. Z miłą chęcią przeniosłabym się , ale tylko na chwilę, do tamtych czasów i podglądnęła jak wyglądało ówczesne życie szlachty i ziemiaństwa. Z pewnością takie publikacje pomagają poczuć atmosferę minionych lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwór polski to fragment naszej historii, dlatego cieszy fakt, że ratuje się te, które tego wymagają. Smuci natomiast fakt, że wiele zabytków mimo iż przetrwały wojny nie przetrwały czasów późniejszych zapomniane, rozkradzione, zostawione same, bez opieki, bez dobrego gospodarza.

      Usuń
  6. Autorka omawia chyba, jak wyczytuję z okładki, sporo dworów położonych blisko Krakowa:) Dziwne, ale nie czytałam jeszcze żadnej książki Bogny Wernichowskiej, choć nazwisko obiło mi się o uszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, większość dworów jest z terenów Małopolski. Autorka związana jest z Krakowem, była kiedyś dziennikarką w "Przekroju".
      Ostatnio, gdy byłam w Krakowie przeglądałam jej ostatnią książkę "Osobliwe życie Księżnej Montleart", o działaczce społecznej, która mieszkała w Krzyszkowicach koło Myślenic.

      Usuń
  7. A ja muszę w ogóle zapoznać się z ową autorką i jej książkami, bo wszystko to, co opisujecie, brzmi frapująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, pisze lekko, ciekawie, ale wszystko ma solidną podbudowę w dokumentacji, prasie z dawnych czasów.

      Usuń
  8. Bardzo mnie zaciekawił ten temat. W zasadzie czytałam dotąd tylko książkę o mickiewiczowskim "Soplicowie" (Czombrowie) i przyznaję, że była to lektura pasjonująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Czombrowie jeszcze nie czytałam ("Dziedziczki Soplicowa"), ale mam wielką ochotę na tę książkę. Joanna Puchalska skupiła się na jednym dworze i rodzinie, tu, u Wernichowskiej, mamy do czynienia z wieloma miejscami, których historia została ledwie "muśnięta", ale w taki sposób, by zachęcić do własnych poszukiwań i wizyt.

      Usuń
  9. Czytałam kilka książek Bogny Wernichowskiej i nigdy się nie zawiodłam. Kiedyś przeglądałam stare numery "Przekrojów" (chyba z lat 80-tych) i była tam taka rubryka poświęcona ślubom historycznych postaci. Bardzo to było ciekawe! A książka o dworkach wygląda bardzo zachęcająco. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam rubrykę, o której wspominasz. To były "Pamiętne śluby". Wycinałam i trzymam to gdzieś w swoich "szpargałach".

      Usuń
  10. Świetna pozycja....dobrze do Ciebie zaglądać. Zawsze coś ciekawego się tu pojawia.
    Czytać, oglądać ...to co lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa lektura, inspirująca, pomocna w ustalaniu własnych wędrówek.

      Usuń
  11. Jak mogłam to przeoczyć? To przecież idealna książka dla mnie, autorkę bardzo sobie cenię (pamiętam z Przekroju), a nawet gdybym nie znała, to po Twojej rekomendacji szukam bez zastanowienia :-)
    Ach, mieć więcej czasu - mogłabym nieustannie podróżować szlakiem takich czy innych zabytków, dworów, drewnianych kościołów, szlakiem ulubionych przeze mnie artystów. Jak żałuję, że tak późno obudziła się we mnie ta pasja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka świetna do podróży, bo to połączenie esejów i przewodnika.
      Czasami zastanawiam się jak to się robi, że jest się podróżnikiem z zawodu? Robić to, co się kocha i jeszcze mieć z tego pieniądze! :)

      Usuń
    2. Wiesz, ja nad tym myślałam w czasie tej mojej ostatniej wycieczki, mijając dziesiątki przydrożnych kapliczek, z których każda była warta uwiecznienia: miałabym zajęcie do końca życia... gdyby ktoś zechciał traktować moją fotograficzno-krajoznawczą pasję jako profesję. Ale kto?! Pomarzyć można :-)

      Usuń
    3. Myślę, że wrażliwość na piękno świata przychodzi z czasem. Gdy byłam bardzo młoda osobą robiłam to powierzchownie, ogarniałam całość, nie widziałam szczegółów, tych wszystkich detali, smaczków. To tak jakby wraz z wiekiem wyostrzał się wzrok.

      Marzenia piękne... Kto wie, co może się zdarzyć? :)

      Usuń