środa, 3 kwietnia 2013

O Natalii, żonie Puszkina

W czas świąteczny czytałam po raz kolejny niewielką książeczkę Agnii Kuzniecowej "Moja Madonna". To  książka wydana w 1987 roku przez  Wydawnictwo TPPR "Współpraca" (dla młodszych czytelników wyjaśnię,  że TPPR to Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej). Tytuł oryginału  brzmi "A duszu twoju lublu..."
Autorka zadała sobie pytanie: kim była żona poety Natalia z Gonczarowych? 
Czy była jedynie piękną damą dworu zajętą przyjemnostkami, balami, przyjmowaniem hołdów, zakochanych spojrzeń cara Mikołaja? Czy tylko tyle?


























W latach 80. XX w. wydano w Rosji wspaniałe książki "Wokół Puszkina" i "Po śmierci Puszkina" napisane z wykorzystaniem archiwów rodzin Gonczarowych i Arapowych. To tam znaleziono  zupełnie inny obraz Natalii.
Piękna, światowa żona wielkiego poety, dama dworu, pełna subtelności i powagi. Życie dworskie zostało jej w zasadzie narzucone, taki dostała rozkaz od samego cara. W tamtych czasach i w jej sferze rozkaz nie do odrzucenia. Interesująca się sprawami swego męża (przepisywała jego rękopisy) matka dużej rodziny, skrywała kłopoty finansowe przed Puszkinem, by go nie martwić, by mógł spokojnie tworzyć.
On nazywał ją swoją Madonną... Umierając wiedział, że nienawiść świata ją dosięgnie.                   I dosięgła.
Sytuacja w jakiej znalazła się po swym drugim małżeństwie z generałem Łańskim przypomina nieco naszą polską gehennę Elizy Krasińskiej, żony Zygmunta.  Ostracyzm społeczeństwa po  drugim zamążpójściu był w przypadku Natalii Puszkin i Elizy Krasińskiej identyczny.
Wobec żon poetów kodeks moralny był jeszcze surowszy... jak widać. 
Na IV stronie okładki Wydawca pisał:

"...Kim była żona Puszkina? Wszyscyśmy się wychowywali w określonym stosunku do niej: lekkomyślna piękność, która powierzyła wychowanie dzieci i gospodarstwo swej siostrze Aleksandrze. Tak przedstawiano ją zarówno w wielu utworach literackich, jak i w pracach literaturoznawczych.

...Tak , Natalia jeździła na bale i nie mogła nie jeździć- była przy dworze. Była młoda i piękna... Nie to jednak wypełniło jej życie. W ciągu sześciu lat wspólnego życia z Puszkinem urodziła czworo dzieci, a więc porody, choroby, troski matki i pani domu , sprawy męża, w które była zaangażowana. Z pewnością była nieprzeciętną osobowością, żyła w swoim subtelnym i bogatym świecie duchowym.

Agnia Kuzniecowa"



Książkę czyta się dobrze, widać dużą sympatię autorki do swej bohaterki, ale to dla mnie akurat nie jest minus. Mamy tu więc obraz carskiej Rosji, życie codzienne, salony, bale, choroby dzieci, intrygi, miłość zmyśloną i tę prawdziwą, fałszywych i prawdziwych przyjaciół, szycie toalet,  troskę o pieniądze. Samo życie.


Dużym atutem książki są autentyczne listy bohaterów. W zakończeniu autorka zaznaczyła,  że jej książka składa się także z sugestii, z dopowiedzeń autorskich. Nie jest to opracowanie naukowe, raczej swobodna opowieść o Natalii  Puszkin.
                                                                         *******
Po latach nieprzychylnej prasy Natalia została zrehabilitowana. Portret pustej, pięknej lalki, zajętej głupstwami odszedł do lamusa. Kilka lat temu postawiono na moskiewskim Arbacie pomnik małżonków Puszkin. Wyglądają tak jakby wybrali się na spacer, trzymają się za ręce, młodzi, szczęśliwi...

12 komentarzy:

  1. Ale piękny post:) aż westchnęłam:)
    Szkoda, ze te w dawnym ustroju wydane książki nie są już wznawiane. oczywiście tylko niektóre, nie wszystkie były propagandową sieczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Wielu książek szkoda, bo były naprawdę wartościowe!

      Usuń
    2. Oj tak. A u nas podchodzi się nadal, że jak z minionego ustroju to z marszu złe i do kosza.

      Usuń
  2. No tak, kobieta powinna wówczas opłakiwać męża do swojej śmierci. W ciągu 6 lat czwórka dzieci to nie jest mało. Nic w tym dziwnego, że chciała "żyć".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzenie się przywiązania i sympatii do drugiego męża jest bardzo ładnie, subtelnie opisane.
      Natalia miała zaledwie 25 lat gdy została wdową. Przecież to jest dziś wiek, w którym dopiero wszystko się zaczyna, a nie kończy.

      Usuń
  3. Piękna okładka! Książki wydawane w czasie PRL-u zazwyczaj wizualnie są nijakie (a do tego jakość papieru straszna), a tutaj miłe zaskoczenie :) Może kiedyś znajdę ją w bibliotece i się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, okładka ciekawa, wykorzystano znany, piękny portret Natalii. papier już nieco gorszy, ale książka trzyma się dobrze.

      Usuń
  4. Coś czuję, że spodobałaby mi się ta książka. Niewiele wiem o Pani Puszkinowej, więc przydałoby się uzupełnić tę wiedzę.
    No i muszę dodać, że okładka faktycznie ciekawa, a już w połączeniu z tymi tulipanami tu cudownie wygląda. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tulipany tak się kolorystycznie zestawiły z książeczką, że żal było tego nie wykorzystać.

      Usuń
  5. Od dawna poszukuję tej książki,gdyż postać pięknej Natalii intryguje mnie,tym bardziej,że jest ona oceniana dość negatywnie.Do niedawna była wręcz potępiana "w czambuł".Znam wiele jej przepięknych portretów,chyba i...Winterhaltera,a może się mylę?,ale mam jej postać na uwadze.Może kiedyś uda mi się gdzieś zdobyć tę książeczkę!
    A tulipany w hołdzie dla pięknej Natalii:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę można kupić na Allegro, w bardzo zachęcającej cenie, nawet za 1 zł!
      Egzemplarzy musi być jeszcze dużo gdzieś w bibliotekach, domach prywatnych, bo wydana była w czasach, gdy nakład książki to choćby jak w tym przypadku 30 tyś.

      Usuń
  6. Zakupiłam sobie na allegro za grosze i już mam w domu. Ale maleńkie to wydanie:)

    OdpowiedzUsuń

Wiosenne zmiany

Wiosna, zmiany, porządki... Mój blog przeszedł pewne "przemalowanie". Do końca nie jestem jeszcze zadowolona z tych zmian, ale ...

Popularne posty