środa, 17 maja 2017

Egzemplarze autorskie, czyli chwila refleksji nad "Portretem Klementyny"


Otrzymanie egzemplarzy autorskich - co tu dużo mówić, to jeden z najmilszych momentów pracy nad książką, a w zasadzie efektów tejże pracy. Tekst, myśli, wątpliwości, zdania, godziny, miesiące, a czasem i lata ślęczenia nad klawiaturą komputera, godziny spędzone w bibliotekach i archiwach, w pociągach, samochodzie, efekt podróży, spacerów, dziesiątek listów, maili, telefonów... to wszystko nabrało w końcu realnego kształtu. Stało się książką. 



Teraz czas upajania się jej widokiem, przekładania, oglądania, takiego... oswajania z bliskością, wreszcie czytania. Nie wiem jak mają inni autorzy, ale ja zawsze pierwszego dnia, gdy otrzymuję swoją książkę, jestem absolutnie niedostępna, bo zajęta ... czytaniem.
Ponownym, kolejnym, setnym... Znam ten tekst doskonale, ale teraz będzie smakował inaczej. Wydrukowany, udostępniony... Nagle ta historia i opowieść, nad którą do tej pory pracowałam, która była tylko moja, staje się - w końcu taki był tej pracy cel - ogólnodostępna. To zmienia wiele.


To ja się jeszcze moimi egzemplarzami pocieszę, a Was, drodzy Czytelnicy, zapraszam w podróż śladem pięknej pani starościny Klementyny z Kozietulskich Walickiej. Z tych samych Kozietulskich, których jeden z przedstawicieli, a dokładnie brat bohaterki, rozsławił rodowe nazwisko pod Somosierrą.

Dobrego czytania :) 
I dzielcie się ze mną swymi uwagami, spostrzeżeniami, propozycjami. 


/Zwróćcie uwagę, na niewielką karteczkę - erratę dołączoną do książki/

poniedziałek, 15 maja 2017

W kwitnącym i pachnącym majem Krakowie

Aura nie była dotychczas łaskawa, a i inne obowiązki nie służyły wybraniu się do Krakowa. W końcu pojechałam.  Maj zawitał na dobre, rozbujała się soczysta zieleń, zakwitło wszystko. Ucieszyło oczy spragnione kwiatów i kojącej, w najróżniejszych odcieniach, zieleni.
"Wiosna, ach to ty..." chciałoby się powtórzyć za poetą. 
Niedziela przywitała mnie w Krakowie spragnionymi słońca spacerowiczami. To jest chyba jedyne miejsce, gdzie tłok mi absolutnie nie przeszkadza. 
Kilometry krakowskiego spaceru, aż do bólu nóg ze zmęczenia.
Było pięknie, kwitnąco, pachnąco...
Jeśli macie ochotę wybierzcie się ze mną na spacer po majowym Krakowie. Zatrzymałam w kadrze kilka tamtych chwil...












piątek, 5 maja 2017

Wkrótce Warszawskie Targi Książki

W dniach 18-21 maja 2017 roku odbędzie się kolejne święto książki w Warszawie. 
Jeśli w sobotę wybieracie się na Warszawskie Targi Książki serdecznie zapraszam Was na stoisko Wydawnictwa LTW.
W sobotę w godzinach 12.00-13.00 będę dyżurować  pod nr 110 w sektorze D19.


Serdecznie zapraszam!



środa, 3 maja 2017

Niebawem nowa książka - "Portret Klementyny"

Mam ogromną przyjemność przedstawić Wam okładkę mojej kolejnej książki, opowieści biograficznej. Kim jest tytułowa Klementyna? Jaką rolę w powstaniu książki odegrał portret z okładki? Czy był inspiracją do poszukiwań i zgłębiania życia tej początkowo nieznanej mi zupełnie kobiety? A może był dopełnieniem prac, ową kropka nad i? Wszystko to wytłumaczyłam w autorskim wstępie. 


Na okładce wykorzystano portret Klementyny z Kozietulskich Walickiej
malowany przez Józefa Grassiego, który do 1945 roku
 zdobił sale pałacu w Małej Wsi, dziś na ekspozycji
w Muzeum Narodowym we Wrocławiu

Już niedługo - podczas Warszawskich Targów Książki 18-21 maja - premiera "Portretu Klementyny". To biografia napisana w oparciu o przestudiowanie setek, a tak naprawdę tysięcy stron, dokumentów archiwalnych. Ile ciekawostek można wydobyć z archiwów, z tych - wydawać by się mogło - zapominanych teczek pełnych pożółkłych dokumentów, starych paszportów, notatek, zapisków, zaproszeń, ale przede wszystkim korespondencji, wiedzą najlepiej ci, którzy lubią taką "archiwalną robotę". 
Odkrywamy często nowe, nieczytane, niepublikowane... To cały urok tej pracy. To jakby spacer po ścieżkach w lesie, do których nikt wcześniej nie dotarł.

Pani z okładki zachwyca urodą. Zewnętrzne piękno to jednak nie jedyny atut powabnej damy. Siostra napoleońskiego szwoleżera - Jana Kozietulskiego była kobietą mądrą, zaradną, znakomitą panią domu i swych rozległych dóbr. Jej ojciec był starostą będzińskim, młodość spędziła w Kompinie niedaleko Łowicza, potem zostając żoną Józefa Walickiego zamieszkała w pałacu w Małej Wsi, który na kilkadziesiąt lat stał się jej ukochanym domem. Mieszkała też w Warszawie, często bywała w Karlsbadzie, Egerze, Wiedniu, Florencji. 
Zachwyciły mnie zachowane miłosne listy, które słał do niej jej pierwszy mąż. Przenoszą one czytającego w epokę staropolskiej epistolografii.
Klementyna z Kozietulskich Walicka-Wichlińska przeżyła w swym życiu chwile szczęścia i towarzyskiego powodzenia uczestnicząc w balach Księstwa Warszawskiego. Znała Marię Walewską, księcia namiestnika Zajączka, Juliana Ursyna Niemcewicza, Marię Wirtemberską, generała Wincentego Krasińskiego. 
Tańczyła na tym samym balu, od którego rozpoczął się słynny romans Napoleona z Walewską... Była piękna, podziwiana, ale życie nie szczędziło jej smutków i trosk.
Z czasem śmierć zabierała najbliższe osoby: męża, dwoje małych dzieci, brata... Z czworga dzieci pozostała jej jedyna córka - Józefa, z którą zachowała się pokaźna korespondencja. 
Klementyna zmarła mając 82 lata, ja jednak mam ją przed oczami taką, jaką namalował - unieśmiertelniając jej piękno - Józef Grassi. 


Kto lubi historie sprzed lat, nie zmyślone, lecz prawdziwe, już niebawem zapraszam w kolejną czytelniczą podróż.  Tym bardziej, że książki nie kończę na historii Klementyny, a jeden z rozdziałów poświęcam jej potomkom, stąd będziecie mogli przeczytać też o rodzinach Zamoyskich, Tarnowskich, Lubomirskich czy Grocholskich oraz ich rezydencjach w Wysocku, Dzikowie czy Pietniczanach.

Całość ozdabiać będzie duża liczba zdjęć konkretnych miejsc (kościołów, pałaców, zamków), portretów, fotografii w sepii.




Nota wydawnicza o książce:

Bohaterką książki jest siostra słynnego szwoleżera Jana Kozietulskiego – Klementyna z Kozietulskich 1 v. Walicka 2 v. Wichlińska (1780–1862). Była damą słynącą z wielkiej urody potrafiącą wzbudzać gorące uczucia. Prowadziła salon intelektualny w Warszawie, zarządzała majątkiem ziemskim, dbała o ukochany pałac w Małej Wsi, niedaleko Grójca. Uczestniczka i obserwatorka wielu ważnych wydarzeń historycznych i towarzyskich, autorka i adresatka obszernej korespondencji, na podstawie której można odtworzyć szczegóły życia charakterystyczne dla jej epoki. Magdalena Jastrzębska pisząc swą książkę snuje opowieść o miłości, honorze, poczuciu obowiązku, tradycjach, przywiązaniu do ziemi i rodzinnego domu. Koleje życia Klementyny z Kozietulskich przypadające na barwną, niespokojną epokę, wypełnioną galerią malowniczych postaci – władców, książąt, generałów, heroin wielkich romansów – mogą zainteresować współczesnego czytelnika poszukującego autentycznych historii z minionych wieków.