niedziela, 21 października 2018

Zapraszam na krakowskie Targi Książki


Już niebawem rozpoczynają się 22. Targi Książki w Krakowie. 
Serdecznie zapraszam moich Czytelników na spotkanie ze mną przy stoisku Wydawnictwa LTW. 
Będę dyżurowała w niedzielę, 28 października, w godzinach 12.00-13.00.
Na Targach będzie miala też premierę moja najnowsza książka, biografia księcia Zdzisława Lubomirskiego 
pt. "Książę Regent".
Zapraszam!


     


piątek, 7 września 2018

Książę Regent (prezentacja okładki nowej książki)

Jesienią 2018 roku ukaże się moja nowa książka pod tytułem "Książę Regent. Opowieść o Zdzisławie Lubomirskim".
Termin premiery jest nieprzypadkowy. W roku, w którym świętujemy stulecie odzyskania niepodległości, warto przypomnieć postać Lubomirskiego - niesłusznie zapomnianej postaci, której działalność znacząco przyczyniła się do odbudowy Państwa w 1918 roku.



Kim był książę Lubomirski? Jakim był człowiekiem? Co lubił? Jak wypowiadali się o nim współcześni? Czym zasłużył sobie na wielki szacunek warszawiaków? Dlaczego mógł pozwolić sobie na zachowania, które tylko jemu "uchodziły na sucho" w Warszawie pod okupacją niemiecką? Dlaczego Józef Piłsudski po powrocie z Magdeburga 10 listopada 1918 roku, pojechał właśnie do Lubomirskiego na herbatę? 
Na te i na wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w książce.

Do lektury zapraszam jesienią. 

czwartek, 16 sierpnia 2018

Szlakiem podkarpackich rezydencji, czyli wizyty w Krasiczynie, Łańcucie, Zarzeczu i Dzikowie.

Trzy sierpniowe dni poświęciłam, w drodze powrotnej z Bieszczad, na zwiedzanie przepięknych dawnych rezydencji arystokratycznych rozsianych na Podkarpaciu. Nie lubię się spieszyć, więc drogą selekcji wybrałam te, które chciałam zobaczyć najbardziej, a do niektórych po latach po prostu powrócić. Nie starczyło już czasu na Sieniawę czy Duklę. Za to był czas na delektowanie się pięknem zamku w Łańcucie, pałacu w Zarzeczu, zamku w Krasiczynie i zamku w Dzikowie.  Przedstawiając moje wizyty chronologicznie zacznę od Krasiczyna.

KRASICZYN

Zamek, którego nie trzeba chyba dokładnie  przedstawiać. Prawdziwa perła. Bryła zamku odnowiona, odrestaurowana. Zewnątrz prezentuje się znakomicie. Niestety, zniszczone i obrabowane w czasie wojny wnętrza zamkowe nie poprowadzą nas w głąb historii. Ci, którzy liczą, że zobaczą tu drugi, pełen mebli, obrazów i bibelotów, Łańcut mogą poczuć się zawiedzeni. Uważam jednak, że dawny zamek Sapiehów naprawdę warto zwiedzić i przejść się po nieco zapuszczonym parku. Choćby po to, by podziwiać wspaniałe okazy starych drzew.
Mnie zachwyciła pięknie odrestaurowana renesansowa kaplica. Zwróćcie uwagę na wspaniałe XVII-wieczne dębowe drzwi!
W kwietniu 2018 roku zamek został wpisany na listę Pomników Historii.
W kompleksie zamkowym działa sklepik, a także bardzo miła zamkowa kawiarnia z dużym wyborem wszelkiego rodzaju deserów. Jest możliwość wejścia na zamkową wieżę i podziwiania widoków zamku i okolicy "z góry".






























ZARZECZE

Prosto z Krasiczyna, a w drodze do Łańcuta, zatrzymałam się jeszcze w urokliwym Zarzeczu, gdzie znajduje się w tamtejszym pałacu Muzeum Dzieduszyckich.
Klasycystyczna budowla z charakterystyczną rotundą jest niezwykle fotogeniczna, a spacer po parku (całkowicie pustym!) bardzo przyjemny.
Wejścia w wyznaczonych godzinach, trzeba dzwonić! Dzwonek przy drzwiach wejściowych.
Zwóćcie uwagę na przepiękny ponad 300-letni platan rosnący przed pałacem.
Wnętrza prezentują oryginalny wystrój. Jest salonik myśliwski, salon słonecznikowy, sala rotundowa, korytarz, pokój, w którym pada deszcz...
Pokój, w którym świeci słońce...
Same nazwy są już bardzo ciekawe.
Muzeum jest kameralne, a wstęp bezpłatny. Na ogrodzeniu rozwieszono grafiki przedstawiajace dawne widoki pałacu i jego wnętrz autorstwa jednej z właścicielek Magdaleny z Dzieduszyckich Morskiej, której wizerunki ozdabiają pałacowe sale.










Platan, ma podobno ponad 300 lat...

ŁAŃCUT

Tak jak w przypadku znanego wszystkim miłośnikom arystokratycznych rezydencji Krasiczyna,  także chyba Łańcuta specjalnie przedstawiać nie trzeba.
Zachwycają autentyczne wnętrza z czasów Lubomirskich i Potockich, piękne meble, obrazy, porcelana, ale warto patrzeć też na zamkowe posadzki, drzwi i ... piękne bukiety zdobiące salony i korytarze.
Powróciłam do Łańcuta po 13 latach, z nadzieją zwiedzenia udostępnionego nie tak dawno po wielkim remoncie  II piętra zamkowego. Niestety, II piętro z powodu upałów zostało zamknięte. Nie udało się zobaczyć. Ale... nic straconego, może to znak, że do Łańcuta po prostu muszę jeszcze raz powrócić?

Na terenie parku i przy zamku trwają prace remontowe, ale i tak można zobaczyć część wspaniałego założenia parkowego i zachwycającego, nieziemsko pachnącego ogrodu różanego.
Zdjęcia zapachu nie oddadzą. Szkoda. 
To jeden z najpiękniejszych ogrodów różanych, jaki widziałam i ... poczułam :)











































OGRÓD RÓŻANY



































DZIKÓW (Tarnobrzeg)

W Dzikowie byłam po raz pierwszy dwa lata temu. Wróciłam wówczas oczarowana. W Dzikowie (dzielnica Tarnobrzega) po wojnie była szkoła. Kilka lat temu zamek przeszedł gruntowny remont, przystosowano go do zwiedzania i otwarto Muzeum - Zamek hr. Tarnowskich w Dzikowie. 
Wróciły na swe dawne miejsce stylowe meble, obrazy i pamiątki rodzinne. Większość eksponatów przekazała do zamku rodzina Tarnowskich. 
Na ścianach wiszą obrazy malowane przez Jacka Malczewskiego, Wojciecha Kossaka, Kazimierza Pochwalskiego. 
Perłą kolekcji jest na pewno "Portret młodzieńca" Rembrandta.
Dawne zbiory dzikowskie Tarnowskich były jednymi z przedniejszych w kraju, znana była także kolekcja miniatur, które dziś - w części - możemy podziwiać zgromadzone w specjalnie zaprojektowanych do tego celu szafach.
Po dwóch latach z przyjemnością powróciłam do Dzikowa licząc, ze zobaczę coś nowego. Nie myliłam się. 
Weszłam po schodach na piętro, zobaczyłam klatkę schodową i salonik myśliwski.
Niestety, w zamku nie wolno robić zdjęć.
I to także nowość, gdyż ostatnim razem taki zakaz jeszcze nie obowiązywał.
Dlatego prezentuję tylko kilka zdjęć zrobionych przed ulewnym deszczem, który pożegnał mnie na koniec zwiedzania Dzikowa. 
W zamku działa kawiarnia z wyjściem na taras, jest też dość bogata oferta wydawnictw związanych z zamkiem i rodziną Tarnowskich.