środa, 21 listopada 2018

Zapraszam na Targi Książki Historycznej w Warszawie


Obraz może zawierać: tekst


Serdecznie zapraszam do Arkad Kubickiego /Zamek Królewski w Warszawie/ na XXVII  Targi Książki Historycznej.
Czekam na Was 1 grudnia (sobota) od godziny 14.00 przy stoisku Wydawnictwa LTW.

Do zobaczenia!

poniedziałek, 12 listopada 2018

10 listopada 2018 roku w Małej Wsi. W przeddzień 100 rocznicy odzyskania niepodległości.


10 listopada 2018 roku miało miejsce w Małej Wsi w restauracji Stara Wozownia spotkanie promujące moją najnowszą książkę - biografię księcia Zdzisława Lubomirskiego.
Data, w przeddzień historycznej rocznicy, nie została wybrana przez organizatorów przypadkowo.
Równo 100 lat temu książę Zdzisław witał na warszawskim Dworcu Wiedeńskim powracającego z Magdeburga Józefa Piłsudskiego. Dzień później, jako przedstawiciel Rady Regencyjnej, przekazał mu władzę wojskową.  

Dworzec Wiedeński w Warszawie, pocztówka, zbiory
Biblioteki Narodowej
Wejście do restauracji Stara Wozownia
Na spotkanie w Małej Wsi, której książę Zdzisław był przed laty właścicielem, przygotowałam prezentację, opowiedziałam o powstawaniu książki, przygotowaniach do jej napisania, a także o bohaterze wieczoru - Księciu Regencie.

Książę Zdzisław Lubomirski
Fragm. fotografii ślubnej, 1893 r.
Zbiory Archiwum Narodowego w Krakowie

Serdecznie dziękuję wszystkim obecnym za przybycie, pytania po zakończeniu mojej prelekcji, chwilę rozmowy przy okazji podpisywania książek. 
Panu Tomaszowi Barańskiemu, dyrektorowi Pałacu Mała Wieś dziękuję za zaproszenie i zorganizowanie spotkania.
Wszystkim, którego tego mglistego i chłodnego wieczora dotarli do Starej Wozowni i spędzili ze mną ten wyjątkowy wieczór, jeszcze raz pięknie dziękuję.


Restauracja Stara Wozownia

Autorka w towarzystwie Pani Redaktor i Pani Prezes Wydawnictwa LTW



Rankiem 11 listopada poświeciłam jeszcze chwilę na spacer po listopadowej Małej Wsi.  Późna jesień też może być zjawiskowa, szczególnie w tak piękny, wyjątkowy, historyczny dzień.



W parku możemy obejrzeć plenerową wystawę
poświęconą księciu Lubomirskiemu










piątek, 2 listopada 2018

Zaproszenie na spotkanie autorskie w Małej Wsi

Serdecznie zapraszam 10 listopada (sobota) o godzinie 18.00 do restauracji Stara Wozownia 
w Małej Wsi na spotkanie promujące pierwszą biografię księcia Zdzisława Lubomirskiego.




























czwartek, 25 października 2018

Książę Regent. Opowieść o Zdzisławie Lubomirskim

Jest. Nowa książka. Jedenasta biografia w ciągu 18 lat. Licząc od debiutu w grudniu 2000 roku.
Powstawanie tej książki od początku było inne.
Po raz pierwszy to nie ja wybrałam bohatera, ponieważ zaproponowano mi napisanie tej biografii. 
Ja - od zawsze pisząca o kobietach, tym razem napisałam o mężczyźnie.
Kilka minut po tej propozycji uczynionej w pałacu w Małej Wsi (dawnej posiadłości Lubomirskiego) miałam już gotowy tytuł. A tytuł, moi czytelnicy może wiedzą, zawsze u mnie powstaje na końcu. Bo w tytułach to ja jestem kiepska. 




Choć przewertowałam i przeczytałam tysiące stron archiwalnych akt, to praca poszła niespodziewanie szybko i sprawnie. 
Kiedyś ktoś mnie zapytał: Jak to przeczytała pani tysiące akt, ale książka wcale nie jest taka gruba!
Nie jest. Bo nie musi być gruba. Czytam 100 listów i wypisuję z tego stronę ciekawych cytatów. Potem zabieram się za kolejne sto i znów strona lub dwie do wykorzystania.
Lubię stare dokumenty, lubię trzymać w rękach listy ludzi, których już nie ma. Zastygłe, zachowane po setkach lat pożółkłe kartki, z zapisem jakiś ulotnych chwil, ważnych w tamtym momencie spraw...
Gdy nie ma sięgnięcia do źródeł, gdy autor nie dokonuje żadnych własnych odkryć, gdy czerpie wiedzę tylko z internetu albo kilku dostępnych w każdej bibliotece publikacji, to dla mnie to nie jest wartościowa pozycja. Na taką po prostu szkoda mi czasu. 
Lubiąc swoją pisarską pracę (którą wykonuję w czasie wolnym od mojej etatowej, z pisaniem książek nie mającej nic wspólnego),  a przede wszystkim szanując czytelnika, tworzę książkę  z ogromną ilością cytatów z listów, dokumentów i ozdobioną fotografiami dostępnymi często tylko w archiwach, niepublikowanych do tej pory. Chcę, by zostało opublikowane coś nowego, do czego może nawet nikt jeszcze nie dotarł. Chodzenie po ścieżkach wydeptanych przez innych jest wygodne, ale zbyt łatwe. Ja lubię kroczyć swoimi, często poza szlakiem, trudniejszymi, tam zawsze czeka coś... czego jeszcze nikt nie zobaczył. 





Tak jest także i tym razem. Wiele spraw, o których piszę  w "Księciu Regencie" jest ogólnie znana. Ale prywatna korespondencja Lubomirskich z Tarnowskimi przechowywana na Wawelu oraz dokumenty z warszawskiego AGAD-u rzuciły sporo światła na to, kim był książę Zdzisław. 
Zamówiłam sporo zdjęć specjalnie do tej publikacji - wizytówki, ozdobne menu, zaproszenia, listy na ciekawych papeteriach. To potęguje odczuwanie smaku epoki...






























Kim był mój bohater?


Człowiek posiadający „pewne cnoty, które ludzi pociągają, i pewne wady, które ludzie wybaczają. Reprezentacyjny wyjątkowo, o pięknej męskiej, jakby stale ogorzałej twarzy, o postaci krzepkiej, w każdym calu rasowy, dziarski, szorstki momentami, obraca się z jednakową swobodą w salonie, w sali narad, w taniej kuchni na Starym Mieście (…) w temperamencie jego nie ma nic z surowości zakonnika. (…) Nie gardził rozrywką, nie stronił od uciechy. Chętnie za zwierzem dzikim po zielonej kniei gonił i najmilszym towarzyszem był w klubie, w wykwintnych salonach rozmarzone spojrzenia tkliwie za nim błądziły…” – w ten sposób w „Dzienniku Polskim” z 1915 roku został przedstawiony książę Zdzisław Lubomirski – mąż Marii z Branickich, prezydent Warszawy, od 1917 roku członek Rady Regencyjnej. 
Opowieść o jego życiu przenosi nas w jakże fascynujące, ale też burzliwe czasy przełomu XIX i XX wieku i pokazuje, z jakimi dylematami musieli zmagać się ci, którzy na swoich barkach dźwigali losy ojczyzny…
Obchodzone w tym roku stulecie niepodległości Polski to doskonała okazja, aby przypomnieć czytelnikom życie Księcia Regenta – jednej z ważniejszych postaci tamtej epoki. 


Wstęp do książki napisał Prezes Fundacji Książąt Lubomirskich Pan Jan Lubomirski-Lanckoroński. Fundacja przyznała mi również w podziękowaniu za promowanie roli rodu Lubomirskich w odzyskaniu niepodległości Polski pamiątkowy medal. 



Patronat nad książką objęła Fundacja Książąt Lubomirskich i Pałac Mała Wieś.

niedziela, 21 października 2018

Zapraszam na krakowskie Targi Książki


Już niebawem rozpoczynają się 22. Targi Książki w Krakowie. 
Serdecznie zapraszam moich Czytelników na spotkanie ze mną przy stoisku Wydawnictwa LTW. 
Będę dyżurowała w niedzielę, 28 października, w godzinach 12.00-13.00.
Na Targach będzie miala też premierę moja najnowsza książka, biografia księcia Zdzisława Lubomirskiego 
pt. "Książę Regent".
Zapraszam!


     


piątek, 7 września 2018

Książę Regent (prezentacja okładki nowej książki)

Jesienią 2018 roku ukaże się moja nowa książka pod tytułem "Książę Regent. Opowieść o Zdzisławie Lubomirskim".
Termin premiery jest nieprzypadkowy. W roku, w którym świętujemy stulecie odzyskania niepodległości, warto przypomnieć postać Lubomirskiego - niesłusznie zapomnianej postaci, której działalność znacząco przyczyniła się do odbudowy Państwa w 1918 roku.



Kim był książę Lubomirski? Jakim był człowiekiem? Co lubił? Jak wypowiadali się o nim współcześni? Czym zasłużył sobie na wielki szacunek warszawiaków? Dlaczego mógł pozwolić sobie na zachowania, które tylko jemu "uchodziły na sucho" w Warszawie pod okupacją niemiecką? Dlaczego Józef Piłsudski po powrocie z Magdeburga 10 listopada 1918 roku, pojechał właśnie do Lubomirskiego na herbatę? 
Na te i na wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w książce.

Do lektury zapraszam jesienią. 

czwartek, 16 sierpnia 2018

Szlakiem podkarpackich rezydencji, czyli wizyty w Krasiczynie, Łańcucie, Zarzeczu i Dzikowie.

Trzy sierpniowe dni poświęciłam, w drodze powrotnej z Bieszczad, na zwiedzanie przepięknych dawnych rezydencji arystokratycznych rozsianych na Podkarpaciu. Nie lubię się spieszyć, więc drogą selekcji wybrałam te, które chciałam zobaczyć najbardziej, a do niektórych po latach po prostu powrócić. Nie starczyło już czasu na Sieniawę czy Duklę. Za to był czas na delektowanie się pięknem zamku w Łańcucie, pałacu w Zarzeczu, zamku w Krasiczynie i zamku w Dzikowie.  Przedstawiając moje wizyty chronologicznie zacznę od Krasiczyna.

KRASICZYN

Zamek, którego nie trzeba chyba dokładnie  przedstawiać. Prawdziwa perła. Bryła zamku odnowiona, odrestaurowana. Zewnątrz prezentuje się znakomicie. Niestety, zniszczone i obrabowane w czasie wojny wnętrza zamkowe nie poprowadzą nas w głąb historii. Ci, którzy liczą, że zobaczą tu drugi, pełen mebli, obrazów i bibelotów, Łańcut mogą poczuć się zawiedzeni. Uważam jednak, że dawny zamek Sapiehów naprawdę warto zwiedzić i przejść się po nieco zapuszczonym parku. Choćby po to, by podziwiać wspaniałe okazy starych drzew.
Mnie zachwyciła pięknie odrestaurowana renesansowa kaplica. Zwróćcie uwagę na wspaniałe XVII-wieczne dębowe drzwi!
W kwietniu 2018 roku zamek został wpisany na listę Pomników Historii.
W kompleksie zamkowym działa sklepik, a także bardzo miła zamkowa kawiarnia z dużym wyborem wszelkiego rodzaju deserów. Jest możliwość wejścia na zamkową wieżę i podziwiania widoków zamku i okolicy "z góry".






























ZARZECZE

Prosto z Krasiczyna, a w drodze do Łańcuta, zatrzymałam się jeszcze w urokliwym Zarzeczu, gdzie znajduje się w tamtejszym pałacu Muzeum Dzieduszyckich.
Klasycystyczna budowla z charakterystyczną rotundą jest niezwykle fotogeniczna, a spacer po parku (całkowicie pustym!) bardzo przyjemny.
Wejścia w wyznaczonych godzinach, trzeba dzwonić! Dzwonek przy drzwiach wejściowych.
Zwóćcie uwagę na przepiękny ponad 300-letni platan rosnący przed pałacem.
Wnętrza prezentują oryginalny wystrój. Jest salonik myśliwski, salon słonecznikowy, sala rotundowa, korytarz, pokój, w którym pada deszcz...
Pokój, w którym świeci słońce...
Same nazwy są już bardzo ciekawe.
Muzeum jest kameralne, a wstęp bezpłatny. Na ogrodzeniu rozwieszono grafiki przedstawiajace dawne widoki pałacu i jego wnętrz autorstwa jednej z właścicielek Magdaleny z Dzieduszyckich Morskiej, której wizerunki ozdabiają pałacowe sale.










Platan, ma podobno ponad 300 lat...

ŁAŃCUT

Tak jak w przypadku znanego wszystkim miłośnikom arystokratycznych rezydencji Krasiczyna,  także chyba Łańcuta specjalnie przedstawiać nie trzeba.
Zachwycają autentyczne wnętrza z czasów Lubomirskich i Potockich, piękne meble, obrazy, porcelana, ale warto patrzeć też na zamkowe posadzki, drzwi i ... piękne bukiety zdobiące salony i korytarze.
Powróciłam do Łańcuta po 13 latach, z nadzieją zwiedzenia udostępnionego nie tak dawno po wielkim remoncie  II piętra zamkowego. Niestety, II piętro z powodu upałów zostało zamknięte. Nie udało się zobaczyć. Ale... nic straconego, może to znak, że do Łańcuta po prostu muszę jeszcze raz powrócić?

Na terenie parku i przy zamku trwają prace remontowe, ale i tak można zobaczyć część wspaniałego założenia parkowego i zachwycającego, nieziemsko pachnącego ogrodu różanego.
Zdjęcia zapachu nie oddadzą. Szkoda. 
To jeden z najpiękniejszych ogrodów różanych, jaki widziałam i ... poczułam :)











































OGRÓD RÓŻANY



































DZIKÓW (Tarnobrzeg)

W Dzikowie byłam po raz pierwszy dwa lata temu. Wróciłam wówczas oczarowana. W Dzikowie (dzielnica Tarnobrzega) po wojnie była szkoła. Kilka lat temu zamek przeszedł gruntowny remont, przystosowano go do zwiedzania i otwarto Muzeum - Zamek hr. Tarnowskich w Dzikowie. 
Wróciły na swe dawne miejsce stylowe meble, obrazy i pamiątki rodzinne. Większość eksponatów przekazała do zamku rodzina Tarnowskich. 
Na ścianach wiszą obrazy malowane przez Jacka Malczewskiego, Wojciecha Kossaka, Kazimierza Pochwalskiego. 
Perłą kolekcji jest na pewno "Portret młodzieńca" Rembrandta.
Dawne zbiory dzikowskie Tarnowskich były jednymi z przedniejszych w kraju, znana była także kolekcja miniatur, które dziś - w części - możemy podziwiać zgromadzone w specjalnie zaprojektowanych do tego celu szafach.
Po dwóch latach z przyjemnością powróciłam do Dzikowa licząc, ze zobaczę coś nowego. Nie myliłam się. 
Weszłam po schodach na piętro, zobaczyłam klatkę schodową i salonik myśliwski.
Niestety, w zamku nie wolno robić zdjęć.
I to także nowość, gdyż ostatnim razem taki zakaz jeszcze nie obowiązywał.
Dlatego prezentuję tylko kilka zdjęć zrobionych przed ulewnym deszczem, który pożegnał mnie na koniec zwiedzania Dzikowa. 
W zamku działa kawiarnia z wyjściem na taras, jest też dość bogata oferta wydawnictw związanych z zamkiem i rodziną Tarnowskich.