wtorek, 7 marca 2017

Wspomnienia księcia Leona Sapiehy

W 2015 roku Wydawnictwo Libra PL wydało reprint Wspomnień księcia Leona Sapiehy z 1914 roku. Książkę sprzed ponad 100 lat znałam, korzystałam do tej pory w czytelniach naukowych. Ponieważ korzystałam często, ucieszyłam się z faktu, że wreszcie nadarza się okazja posiadania książki na własność.

                                                    

Leon Sapieha to postać ciekawa, zasłużona, szanowana. Uczestnik powstania listopadowego, marszałek Sejmu Krajowego Galicji, właściciel zamku w Krasiczynie. Doskonały gospodarz, człowiek, który nie bał się zmian, ciekawy nowinek technicznych. Ożenił się z Jadwigą z Zamoyskich, kobietą znaną z wielkiej urody (jej matką była piękna Zofia z Czartoryskich Zamoyska) i działalności charytatywnej na dużą skalę. 
Jako ojciec Sapieha przeżył wielkie tragedie. Z ośmiorga dzieci wieku dorosłego dożył jeden syn - Adam, ojciec późniejszego kardynała Adama Stefana Sapiehy.

Swe pamiętniki Sapieha zatytułował "Moje wspomnienia dla wnuków". Mylił się książę w pierwszych wersach swych wspomnień pisząc, że dla nikogo nie będą miały wartości, jedynie dla rodziny. Są one bowiem - jak większość tego rodzaju literatury - doskonałym materiałem dla badaczy i historyków. 
Sapieha był dzieckiem, gdy powstało Księstwo Warszawskie, pamiętał z Krakowa księcia Józefa Poniatowskiego, jako młody mężczyzna brał udział w powstaniu listopadowym. Po konfiskacie dóbr życie rodziny stało się trudne. Pamiętał jeszcze po latach książę jak zaproszony do Potockich do Łańcuta jechał do nich biedną bryczką, prawie chłopskim wozem. Dzięki zapobiegliwości matki mógł zakupić zamek w Krasiczynie, choć większość czasu spędzał w swym lwowskim pałacu. 

Sapieha porusza w swych wspomnieniach wiele spraw politycznych i gospodarczych. Jako źródło do poznania dawnych lat jest to na pewno bardzo istotna książka, choć książę nie dysponuje lekkim piórem, nie ma tu błyskotliwych stwierdzeń, rysu psychologicznego spotykanych postaci, anegdotek. To nie są pamiętniki, które czyta się jak uroczą gawędę z dawnych lat. To dostojne wspomnienia pisane u schyłku życia przez starego księcia po to, by wnuki nie zapomniały o przeszłości. 

Książka wydana została bardzo starannie, w twardej oprawie, a okładkę zdobi portret księcia Leona Sapiehy malowany przez Leopolda Horowitza w 1882 roku. Miałam przyjemność oglądać ten portret na wystawie "Biblioteka Sapiehów z Krasiczyna" w 2014 roku na Zamku Królewskim na Wawelu.


O Sapiehach, Krasiczynie, wystawie, a także o portrecie  z okładki polecam film:





6 komentarzy:

  1. No, bym przeczytała... Wygląda mi na rarytas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnóstwo informacji! Książka bardzo ładnie wydana, w środku jeszcze kilka ilustracji, tak jak w wydaniu sprzed lat.
      Kolejna do mojego zbioru dawnych pamiętników.

      Usuń
  2. Mam to stare wydanie,o którym Pani wspomina. Jeszcze z dawnych zbiorów mojego Dziadka.Takie książki mają duszę. Pozdrawiam, Basia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka książka to skarb - dawne wydanie z rodzinnych zbiorów.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Książka warta uwagi ze względu na swą wartość historyczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wartość historyczna ogromna, choć jako zapis pamiętnikarski bardzo subiektywna. Ale w tym tkwi siła takich wspomnień.

      Usuń

Wiosenne zmiany

Wiosna, zmiany, porządki... Mój blog przeszedł pewne "przemalowanie". Do końca nie jestem jeszcze zadowolona z tych zmian, ale ...

Popularne posty