niedziela, 16 sierpnia 2015

Jest takie miejsce... Za Fryderykiem Chopinem do Sannik.

Są miejsca odkrywane przypadkiem, poza planem wakacyjnym, poza mapą, którą studiuje się w poszukiwaniu ciekawych lokalizacji. Zaplanowałam już wcześniej odwiedziny dworu w Kłóbce na Kujawach i tam dowiedziałam się o istnieniu Sannik, około 30 kilometrów od Płocka.
W białym pałacu malowniczo odcinającym się od tła błękitnego nieba, znajduje się oddane w tamtym roku Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina.
Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda miejsce wspaniale utrzymane, piękne, w dodatku z ciekawą historią zapraszam na spacer.



Do Sannik wcale nie było mi po drodze. Od miejsca mojego wakacyjnego wypoczynku to... 130 kilometrów. Był to jednak znakomity wybór na spędzenie ostatniego dnia moich wakacji. Wisienka na torcie letnich wojaży po Polsce. 

Sanniki są szczególnie ważne na mapie polskich pałaców.  To właśnie tu - jak informuje tablica wmontowana na ścianie wieży - "W tym dworze mieszkał FRYDERYK CHOPIN w 1828  r."



Przyjechał na wakacje do swego przyjaciela Konstantego Pruszaka. Miał tu spędzić prawie dwa miesiące wypoczywając, ucząc siostrę przyjaciela - Olesię - gry na fortepianie.  Wiele czasu młodziutki Chopin (wówczas 18-letni) spędzał z panną guwernantką, zatrudnioną przez rodzinę Pruszaków.
Panna była kompozytorem zafascynowana, razem spacerowali po ogrodzie, grali na fortepianie. Po pewnym czasie okazało się, że guwernantka spodziewa się dziecka. Sytuacja była wyjątkowo kłopotliwa, a podejrzenie spadło na ... Chopina! Ojcem okazał się jednak inny mężczyzna. Fryderyk został natomiast ojcem chrzestnym dziecka, a guwernantka musiała odejść ze służby i wyjechała do Gdańska.

Echo tamtych wydarzeń pobrzmiewa do dziś w pałacowym parku. W malowniczym zakątku stoi ciekawa rzeźba - pomnik z brązu. Fryderyk Chopin, fortepian i guwernantka zasłuchana w dźwięki muzyki, wsparta o instrument w fantazyjnie udrapowanej sukni, która nadaje całości bardzo romantyczny akcent.































Do pomniczka prowadzi malowniczy mostek, a po bokach zasadzono różowe krzewy różane

Zespół pałacowo-parkowy można zwiedzać. Po pałacu oprowadzała nas pani, która przybliżyła historię tego miejsca, opowiedziała o jego właścicielach m.in. o rodzinach Pruszaków, Sapiehów, Natansonów, Dziewulskich. 
Motywem przewodnim jest oczywiście postać kompozytora, a w samym pałacu zgromadzono pamiątki związane z Fryderykiem Chopinem i właścicielami pałacu. Jest tu sala koncertowa, pomieszczenia wystawowe, a nawet fortepian, na którym wedle rodzinnych przekazów rodziny Pruszaków grał Chopin.
Część pałacu zajmuje Dom Pracy Twórczej dla Artystów, jest także Informacja Turystyczna, a od strony parku przy fontannie w dawnej oranżerii sympatyczna, pastelowa kawiarnia z przepysznymi, świeżutkimi deserami.


Widok na dawną oranżerię, która dziś pełni rolę kawiarnio-cukierni.

Stylowa altana grillowa i widok na park.

Widok na stary platan
Park zachwyca zacisznymi, urokliwymi alejami. To tu wraz z przyjaciółmi spacerował Fryderyk Chopin, który przyjechał do Sannik, by poratować zdrowie. Pruszakowie zamykali ponoć nawet fortepian przed Fryderykiem, by wyciągnąć go do parku na spacery i konne przejażdżki. Nad jednym ze stawów imponujący platan, ma ponad 200 lat i 25 metrów wysokości. 



W Sannikach odnalazłam to, co najbardziej lubię - spokój i ciszę w oprawie zabytkowego pałacu z ciekawą historią. Całość jest wspaniale utrzymana i zadbana. Znalazły się pieniądze i pomysł, by miejsce to, poza takimi cichymi dniami jak ten, gdy ja tam byłam, ożyło. Organizowane są tu koncerty, imprezy plenerowe, występy, warsztaty.


Wyobraźnia w takich miejscach może podsuwać różne obrazy. Kogo cienie zobaczymy spacerując po parkowych alejkach zależy już tylko od nas...


23 komentarze:

  1. Mieszkam tak blisko i jeszcze tam nie byłam, ale wstyd! Muszę to nadrobić jeszcze tego lata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej w tygodniu jest chyba mniej ludzi, w niektóre niedziele odbywają się koncerty. Zależy, co kto lubi. Polecam też wizytę w kawiarni :)

      Usuń
  2. Mam nieodparte wrażenie, że tam byłam. Podczas mojej podróży do Torunia i okolic. ale nie mogę odnaleźć zdjęć z tego miejsca. I teraz będę o tym intensywnie myśleć. Masz babo placek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Ja właśnie zwiedziłam Sanniki mając wakacyjną bazę w okolicach Torunia.
      Chciałabym jeszcze kiedyś tam wrócić...

      Usuń
  3. Ładnie. Też lubię zwiedzać zespoły pałacowo-parkowe. Pamiętam takie pałace z okresu PRLu, kiedy przeważnie były w nich biura różnych PGRów albo mieszkania dla pracowników. Wszystko biedne, brudne i tak dalej. Bywałam na praktykach i na jeździe konnej w takich miejscach.
    Z jednej strony mi żal tych ludzi z PGRów, bo dobrze im tam się żyło przeważnie, z drugiej strony takie piękne pałace i zadbane parki cieszą oko.
    Jak Szopen to chyba jeszcze Szafarnia w okolicy, prawda? Jedyny znany mi ośrodek szopenowski :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Szafarnia tez piękna i niedaleko. Tam także Chopin był na wakacjach u innego kolegi. W tym roku nie zdążyłam już do Szafarni, ale byłam w tamtym roku. Dowiedziałam się o tym ośrodku zwiedzając zamek w niedalekim Golubiu-Dobrzyniu.

      Usuń
  4. Ależ piękne miejsce! I do tego romantyczna historia, cudownie :)
    Coś w te wakacje Szopen czuwa nad nami, Magdalenami, bo ja też, całkiem przypadkiem, trafiłam na miejsce związane z naszym wielkim kompozytorem :)
    Jak będę kiedyś w okolicy Sannik, nie omieszkam tam zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniałe miejsce!
      Ciekawi mnie, gdzie Ty trafiłaś?
      Chciałabym jeszcze kiedyś pojechać do Żelazowej Woli, gdy byłam ostatnio (parę lat temu) szykowały się wielkie zmiany.

      Usuń
    2. Być może się zdziwisz, być może nie, dla mnie to było ogromne zaskoczenie, bo okazało się, że Fryderyk Szopen wraz George Sand przebywali sześć tygodni na Majorce, w miejscowości Valldemossa. Obecnie jest tam muzeum poświęcone słynnej parze i odbywają się koncerty szopenowskie.
      Na moim blogu zrobiłam notatkę ze zdjęciami. Gdzie jak gdzie, ale tam nie spodziewałam się tak polskiego akcentu!

      Usuń
    3. Pobiegłam od razu do Ciebie, bo wpis jakoś przeoczyłam, ale byłam jeszcze wówczas na urlopie.
      Udało Ci się zwiedzić wspaniałe miejsce!

      Usuń
  5. Piękne miejsce, a szczególnie wyjątkowy jest pomnik! Dziękuję za świetną relację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomniczek to taki romantyczny akcent w parku. Zresztą bardzo udany.

      Usuń
  6. Dziękuję za przybliżenie tego miejsca. W tym roku wybieram się do Torunia. Skoro pałac znajduje się niedaleko to może dzięki takiej relacji uda mi się go odwiedzić!
    Zdjęcia piękne, ale już widać na nich nadchodzącą jesień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Torunia to... 130 km. Autostrada skraca czas przejazdu. Godzinka i jakieś 10-15 minut, część lokalnymi drogami.
      Tak, jesień było widać w parku. Susza zrobiła swoje...

      Usuń
    2. Myślałem, że Sanniki są dużo bliżej Torunia... Skoro tak to w tym roku zapewne nie uda się ich odwiedzić, ale może kiedyś...
      W planach mam inne miejsce, znajdujące się dużo bliżej mojego miejsca zamieszkania - Wolę Okrzejską.

      Usuń
  7. Chopin jak widać "karmił " się cudownymi miejscami. Gdziekolwiek postawił stopę było tam pięknie. Artystyczna dusza potrzebowała tła aby tworzyć wyrafinowane, subtelne utwory. Może odwiedzę to miejsce bo we wrześniu będę 2 tyg w Warszawie. W Szafarni już byłam, teraz kolej na Sanniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękno zostało. To dobrze, że dba się o takie miejsca, podobnie oczarowana byłam Szafarnią. Nie wiem, czy mnie się uda, ale kto wie, może i ja znajdę dzień lub dwa na wrześniowy wypad do Warszawy.Większość czasu spędzę jednak przy ul. Długiej, w Archiwum :)

      Usuń
  8. Bardzo malowniczy zakątek i wspaniale, że udało ci się odwiedzić go w ciszy i spokoju. Przede mną jeszcze i Szafarnia i Sanniki i Żelazowa Wola (i chyba tam dotrę w pierwszej kolejności).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam świadomość, że trafiłam na wyjątkowy brak turystów, choć w kawiarni było kilka stolików zajętych, ale po parku spacerował tylko pracownik ochrony i my.
      Myślę o powrocie do Żelazowej Woli.

      Usuń
  9. Jak to fajnie, że przybliżasz te miejsca, które odwiedzasz.
    Robisz to urokliwie dzięki zdjęciom, które zamieszczasz.
    Tyle jest pięknych miejsc w naszej ojczyźnie i na dodatek związanych ze znanymi postaciami, o których się nic nie wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kogoś takie wpisy zachęcą do odwiedzin. Ja sama bardzo lubię czytać na blogach o wędrówkach innych. To często inspiruje...

      Usuń
  10. Miejsce rzeczywiście pełne uroku,alejki parkowe zapraszają do spaceru,do rozmyślań o życiu Frycka,bo to przecież młodziutki artysta bawił tutaj w gościnie.
    Nad pałacem i parkiem unoszą się dźwięki chopinowskich Mazurków,w poszumie trzcin nad jeziorem słuchać tęskne tony Barcaroli...i motywy koncertów:-)
    Majorka-Valdemossa miejsce bardzo znane,koncertują tam nasi pianiści,odbywają się latem warsztaty chopinowskie dla młodych artystów;prowadzą je nasi najwybitniejsi pedagodzy-pianiści:-))),zresztą cudnie położone opactwo,zachęca do odwiedzenia wielbicieli muzyki naszego Artysty!Marzy mi się od lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam w początkach lata, że moje wakacje pójdą takimi szlakami. W Busku natknęłam się na koncerty "Lato z Chopinem", potem Kłóbka na Kujawach, gdzie nie był, ale wspominano i mówiono o nim często dzięki Marii Wodzińskiej, wreszcie Sanniki.
      To rzeczywiście było lato z Chopinem. :)

      Usuń