niedziela, 6 maja 2018

Śladami bohatera, czyli... jakie tajemnice kryją warszawskie podwórza?

Kto zagląda na mój blog, ten zapewne wie, że piszę kolejną książkę. Kto zagląda na mój profil na facebooku pewnie nawet wie, kim będzie bohater mojej nowej opowieści biograficznej.
Postawienie przysłowiowej ostatniej kropki zbliża się wielkimi krokami. By to zrobić chciałam jeszcze pojechać do Warszawy i podążyć śladem miejsc związanych z bohaterem. 
Tak naprawdę miejsca do odwiedzenia były dwa. 
Aleja Na Skarpie i jej najbliższe okolice oraz ulica Kredytowa numer 7.

Do wizyty jechałam przygotowana, o miejscach tych już w książce napisałam, razem z bohaterem niejednokrotnie już tam "byłam"... Teraz chciałam jeszcze zobaczyć. Jak jest tam obecnie? Już po wojnie, która wypaliła mury obydwóch budowli. 

Aleja Na Skarpie 20/26. Cóż tam się znajduje? Dziś Muzeum Ziemi PAN. Niegdyś pałacyk należący do Lubomirskich położony w ogrodzie, w którym pięknie kwitły kasztany...  

Niegdyś Biały Pałacyk zwano pałacykiem na Frascati.
Był prezentem ślubnym od rodziców Marii z Branickich, która w 1893 roku poślubiła Zdzisława Lubomirskiego.

Fragment dekoracji na ścianach pałacyku od strony ogrodu.

Pojechałam też na Kredytową. Przy ulicy jedna z kamienic, ładna, jasna, dekoracyjna.  O niespodziance kryjącej się po wejściu w bramę wiedziałam. Ale i tak wejście na podwórze i zobaczenie skrytego za fasadą kamienicy (niegdyś frontowej oficyny) przepięknego neorokokowego pałacyku, było zaskoczeniem.









To tutaj mieścił się od 1870 do II wojny światowej słynny Klub Myśliwski gromadzący elitarne towarzystwo. Do klubu mogli należeć tylko mężczyźni. Tu spotykano się na wystawnych kolacjach (klub słynął z doskonałej kuchni) i ... przegrywano fortuny.
Dziś znajduje się tu siedziba Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.

O miejscach tych, a przede wszystkim o ludziach, którzy tam bywali, przeczytacie w mojej najnowszej książce, która mam nadzieję ukaże się jesienią tego roku.


12 komentarzy:

  1. Na pewno majówkę miałaś niezwykle udaną i pożyteczną :) A książki, jak zwykle, nie mogę się doczekać :)Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo intensywną, ból nóg od dłuuuugich spacerów czuję do dziś :)
      Zobaczyłam to, co chciałam. Do tego sprzyjała piękna pogoda, wiec i zdjęcia do książki wyszły nieźle.

      Usuń
  2. O, to też byłaś na wycieczce merytorycznej??? ;)))
    Bardzo ciekawe foty i refleksje.
    Czyli cały czas tropem Lubomirskiego?
    Uwielbiam zwiedzać cudze podwórka, nęcą mnie bramy do cudzych kamienic. Jak byłam dzieckiem, to się wałęsałam czasem po naszej dzielnicy Okole w Bydgoszczy, zwiedzając podwórka i ogródki. Teraz to cieżko sie gdzieś dostać, wszędzie domofony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, podobnie jak i Ty :)
      Trop wciąż ten sam. Pan Lubomirski zawładnął moim czasem wolnym :)

      Usuń
  3. Tez spędziłam majówkę na lataniu po takich miejscach:) Zboczenie jakieś :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem sympatyczne zboczenie :))
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Czy piękny pałacyk mieszczący dawny Klub Myśliwski też został odbudowany,czy coś zachowało się z jego murów po wojnie,po powstaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zniszczony, wypalony, ale mury ocalały wraz z dekoracją. Został odbudowany, a jak jest w środku (nie weszłam, był zamknięty, ale nawet w dni powszednie tak po prostu wejść tam podobno nie można) polecam obejrzeć na: http://bis.wp.mil.pl/pl/17_5.html

      Usuń
  5. Byłyśmy w Warszawie chyba w tym samym czasie, tylko w nieco innych miejscach. Trzymam kciuki za tą ostatnią kropkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisałam tylko niektóre miejsca. To był miły, spokojny spacer od Ogrodu Saskiego, przez Krakowskie Przedmieście, Plac Zamkowy, Starówkę, Park Fontann tuż przy Wiśle i potem powrót na skarpę i Nowy Świat.
      Na drugi dzień Frascati i Wilanów.

      Usuń
  6. Maszerowałam twoimi śladami z pierwszego dnia, albo ty moimi :) jeśli chodzi o marszrutę, tyle, że ja nie zaglądałam głębiej na podwórka.

    OdpowiedzUsuń