czwartek, 16 maja 2013

Kraków kwitnący kasztanami

Tak już mam, że gdy nie wybiorę się kilka razy w roku do Krakowa, to "czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam". Jadę więc, spaceruję, po raz setny podziwiam to i owo, a potem  notuję w pamięci te ulotne chwile, które składają się na obraz Krakowa, taki który kocham. Bo jestem w Krakowie bezustannie zakochana. A jeszcze teraz, na wiosnę, wiadomo...
Nie będę tu pisać o historii miasta, datach, legendach ... Ci, którzy Kraków kochają i znają,  dobrze to wszystko wiedzą.
Chciałam podzielić się luźnymi refleksjami, obrazami miejsc, tym majowym oddechem miasta nad Wisłą, którym ja raczyłam się w przepiękną, słoneczną środę.




Kwitły kasztany,  drzewa na Plantach szumiały jak przed dziesięcioleciami. Stare kamienie zastałam na swoich miejscach. Smutno mi było, gdy na Szpitalnej zobaczyłam na szybach znanego i istniejącego od lat w tym miejscu antykwariatu kartkę "Likwidacja". Za to na witrynie jednej z księgarni w Rynku zobaczyłam swoje dwie książki.
Kraków, mimo że trwa i nie zmienia się od stuleci,  czasem też zaskakuje...














   

























Byłam też na Skałce. Obejrzałam jeszcze raz białe mury kościoła, weszłam do odnowionej Krypty Zasłużonych, ze schodów podziwiałam piękne klasztorne ogrody... Odetchnęłam ciszą, a potem boczną furtką opuściłam Skałkę i udałam się zerknąć na Wisłę.


Krypta Zasłużonych na Skałce






























W Krzysztoforach remont, ale na parterze organizują wystawy czasowe. Akurat teraz przyszedł czas na rocznicową "W bój lećmy zwyciężać. W 150. rocznicę powstania styczniowego". Przed wejściem znany fragment obrazu Grottgera "Pożegnanie". 



Piękna kamienica stojąca na rogu ul. Szpitalnej należała przez wiele lat do rodziny Raczyńskich. To małe uzupełnienie ikonografii do mojej ostatniej książki. Tu mieszkała m.in. Róża z Potockich Raczyńska wraz ze swym drugim mężem Edwardem.


Na zakończenie spaceru po Krakowie  widok na Hotel Francuski... 
Przez przypadek oczywiście weszło mi w kadr to czerwone włoskie cudo...

17 komentarzy:

  1. Świetna fotorelacja. Też lubię Kraków chociaż już teraz rzadko tam zaglądam.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż często, choć nie tak często jakbym chciała.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witryna w Pałacu Spiskim wyglądała nie tak dawno tak... można obejrzeć na fanpage LTW: https://www.facebook.com/wydawnictwo.ltw

      Witryna księgarni uległa jednak zmianie i "Pani na Złotym Potoku" nie jest już bohaterką tej pięknej wystawy, choć... w jednym egzemplarzu wraz z "Damą w jedwabnej sukni" są tam wciąż obecne.

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia no i nie powiem to czerwone autko robi wrażenie:) Też kocham Kraków, mam szczęście mieszkać w nim i tuż pod nim od urodzenia i bywać codziennie i nie wyobrażam sobie by przeprowadzić się gdzieś dalej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, w latach 70-tych marzyło mi się by zamieszkać w Krakowie, ale później mi to przeszło. Przez jakiś czas mieszkałam, ale w Tarnowie. W latach 70-tych bywałam w Krakowie często.

      Usuń
    2. Nie ukrywam, że autko rzucało się w oczy zaparkowane tuż przy Muzeum Czartoryskich.

      Usuń
  4. Kraków to po prostu miasto z duszą. A zdjęcia są urocze, zazdroszczę mieszkańcom, że mają to wszystko na co dzień. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zazdroszczę, choć z drugiej strony wiem, że wiele osób mieszkających na stałe w Krakowie lub na jego obrzeżach wcale nie korzysta z tego bogactwa muzeów, galerii, wystaw.
      Może dlatego, że to co mamy na wyciągnięcie ręki mniej nas interesuje?

      Usuń
  5. Tym razem Wawel nie tonący w różowych magnoliach a otulony kwitnącymi pięknie,kasztanowcami.
    Odwiedziłam go razem z Tobą,Madziu,tęsknię niewypowiedzianie:-(...jak dobrze,że najpiękniejsze lata młodości mogłyśmy spędzić w tym zaczarowanym mieście.Na co dzień brak go ogromnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już myślę o nowej wyprawie! Nie miałam zbyt wiele czasu, razem byłam ok. 5 godzin. Trochę mało.

      Usuń
  6. Zdjęcia wspaniałe, zwłaszcza robią wrażenie te wykonane na Skałce i kamienicy Raczyńskich:)
    p.s.dziś dotarła do mnie zakupiona na allegro za grosze "Pani Róża..." Raczyńskiego. Czasami się udaje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pani Róża" częściowo pokrywa się z inną wspomnieniową książką Raczyńskiego "Rogalin i jego mieszkańcy".
      To książka pisana przez Syna o Matce, czy więc do końca obiektywna? Ale jak najbardziej warto przeczytać!

      Usuń
  7. Skałkę lubię bardzo, to niezwykle urokliwe miejsce, wiąże się też dla mnie z pewnym szczęśliwie zdanym egzaminem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię tam zaglądać, Krypta została niedawno odrestaurowana - wydobyto całe piękno zdobień.

      Usuń
  8. Za każdym razem, będąc w Krakowie zaglądam na Skałkę i jak dotąd nie udało mi się odwiedzić krypty. Mam takie dziwactwo, że lubię zwiedzać różne nekropolie, tak więc tym razem zajrzałam doń twoimi oczyma- dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz, po renowacji, wydobyto całe piękno krypty. Zamieszczone zdjęcie i tak tego nie oddaje.
      Bardzo piękne są także ogrody, niestety niedostępne.

      Usuń