sobota, 2 listopada 2013

Arystokracja...

Książka, której ja, od lat pozostająca w tej tematyce, nie mogłam sobie odmówić. Arystokracja. Życie codzienne warstwy społecznej, mającej absolutnie wszystko i to w wymiarach, o których dzisiejszym nowobogackim nawet się nie śniło. Dodatkowo arystokracja posiadała jeszcze coś, co odróżnia ją od dzisiejszych pseudoelit - styl i tradycje pielęgnowane od pokoleń. 
O czym mówię? O książce "Życie codzienne arystokracji" napisanej przez Maję i Jana Łozińskich.



Książka pięknie wydana, jak większość pozycji PWN, starannie, można nawet powiedzieć wytwornie. Dobry papier, jakość ilustracji -  wszystko to na odpowiednim poziomie. 
Autorzy podzielili książkę na rozdziały. Obyczaje w salonie, sali balowej, pokoju dziecinnym. Jest o koniach, dworach, sukniach, balach, odwiedzinach.
Wszystko okraszone piękną porcją ilustracji. Elegancja, jak przystało na temat z okładki.
We wstępie autorzy zaznaczają, że to książka, w której przyjrzymy się dziejom tej klasy społecznej "w największym skrócie i uroszczeniu" (s. 9).
Wydaje mi się, że nawet skrót, a szczególnie w wydawnictwie PWN, nie powinien prowadzić do tego, by taka pozycja pozbawiona była przypisów.
Tu, moje wielkie zastrzeżenie. Tego rodzaju książki to nie literacka fikcja wymyślana w głowie autora, lecz historie autentyczne, oparte na źródłach - drukowanych lub rękopiśmiennych.
Na końcu zamieszczono wprawdzie bibliografię, ale przypisów nie ma. A mamy tu do czynienia z licznymi cytatami.
O ile w wielu momentach mamy zaznaczone, że np. o cytowanej sprawie "donosiła w swych wspomnieniach Wirginia Jezierska" (s. 73), to w oparciu o bibliografię czytelnik dojdzie do tego, że autorzy powołują się na wydaną w 1924 roku pozycję "Z życia dworów i zamków na Kresach" tejże autorki. W wielu przypadkach mamy odwołania do pamiętników i wspomnień rożnych osób. Tu nie będzie większego problemu ze znalezieniem źródła.  Ale w innych miejscach nie wiemy skąd zaczerpnięto cytat. A to wielka szkoda, bo ja akurat chciałabym wiedzieć!
Dotyczy to listów rożnych znanych osób, np. list Fryderyka Chopina na stronie 17, list Heleny Sanguszkówny na stronie 141, list Zygmunta Krasińskiego na stronie 148...

Dla wielu czytelników będą to nieistotnie detale, ja jednak, szczególnie zainteresowana tym tematem, "zakochana" w przypisach, będących często wskazówką dla tych, co chcą więcej, zwróciłam na to uwagę.

Moje dygresje w temacie przypisów powinny znaleźć się w zasadzie na marginesie dzisiejszych refleksji nad książką. Nie zmienia bowiem nic faktu, że to książka napisana z pomysłem i przede wszystkim smakowicie wydana. Warta przeczytania, napisana lekko, ciekawie, okraszona pięknymi ilustracjami. Miła dla oka. U mnie pozostawiła pewien niedosyt, ale miałam nadzieję przeczytać o czymś nowym, czego jeszcze nie znam. Materiał zebrany do książki wprawdzie bardzo ciekawy, ale w przeważającej większości już publikowany. A szkoda, bo nasze archiwa mimo wojennych zniszczeń, wciąż pełne i bogate...
Zamykając książkę miałam uczucie wędrowania po pięknie wyeksponowanym estetycznie świecie arystokracji. Jednocześnie nie opuszczało mnie wrażenie, że te wszystkie opowieści już znam...

18 komentarzy:

  1. Nie lubię książek tych autorów, powielanie informacji już wydanych nie jest interesujące. Pamiętam, ze ci sami autorzy też wydali kiedyś książkę o kuchni staropolskiej, ja wolę jednak Jarosława Dumanowskiego i jego opracowania dotyczące tego tematu. Poza tym oni chyba już wydali podobną książkę o dworkach i dworach w Polsce?
    Jest jeszcze jeden autor piszący podobnie Stanisław Koper ? jeśli nazwiska nie przekręciłam , autor lubujący się w ploteczkach niż w rzeczowym podejściu do problemu.
    Wydawnictwa jak PWN i Bellona, już prawie nie czytam ich - bo za każdym razem jest jakieś rozczarowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest... We wstępie autorzy sami przyznają, że ta książka będzie dopełnieniem innej "W ziemiańskim dworze". Trudno mi porównać, bo " W Ziemiańskim dworze" nie czytałam. Mam za to tez z PWN inna " O ziemiańskim świętowaniu" T.A. Pruszaka, ale tam nie tylko treść, są też przypisy, indeksy osobowe, miejscowe, bardzo dokładny spis ilustracji.

      Usuń
  2. Przeczytam z wielką chęcią tę książkę, wyczuwam "moje klimaty". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra książka na prezent, zbliża się Mikołaj, Święta...
      Tylko cena nieco odstrasza, niestety.

      Usuń
  3. Szkoda, że nie zamieścili tych przypisów... Ale i tak, jeśli kiedyś natknę się na nią w bibliotece, to chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu zwracam na to uwagę. Książki kupuję pod kątem własnej pracy, inspiracji, wskazówek... tego tam szukam.
      Wizualnie książka na pewno jest godna polecenia. A treść - jeśli ktoś niezbyt zna temat - jest naprawdę interesująca. Większość książek, z których czerpią autorzy mam po prostu w domu, stąd małe rozczarowanie.

      Usuń
  4. Ja się ogromnie cieszę, że lektura jeszcze przede mną. Uwielbiam wszystkie pozycje PWNu z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PWN wydaje pięknie książki, to trzeba im przyznać. Chętnie do niej jeszcze wrócę, ale raczej jako do pięknego albumu ze zdjęciami.

      Usuń
  5. Właśnie tego stylu i tradycji pielęgnowanych od pokoleń, teraz nam brakuje.
    Książka jest już na mojej liście "lektur obowiązkowych". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś własnie rozmawiałam na temat tej książki z koleżanką - ona także zwróciła uwagę na przepiękną i staranną szatę graficzną.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Czartoryskich to pewnie "Czartoryscy. Fotografie i wspomnienia", niedawno się ukazała. Oglądałam, ale... szykuję listę książek dla Mikołaja. Może będzie hojny?Zobaczymy, co Mikołaj przyniesie, może akurat Czartoryskich.
      Wasylewskiego też jeszcze nie mam, ale jest na liście dla Mikołaja:)))

      Usuń
  7. Świat, który odszedł i już nie wróci więc chętnie się o nim czyta. Zapytam w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod koniec roku biblioteki często mają jeszcze pieniądze do wydania, może zakupią?

      Usuń
  8. Poszukam w swojej bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Przeczytać, ale przede wszystkim pooglądać!

      Usuń
  9. Dobrze, że ukazują się takie pozycje przypominające ten dawny świat, który odszedł. Szkoda jednak, że mimo pięknego wydania zabrakło jednak przypisów, które naprawdę są ważne w przypadku pozycji historyczno-wspomnieniowych. Nie wiem, czy czytałaś wydaną jeszcze w latach 90-tych przez Prószyńskiego książkę pt. "Arystokracja" o przedstawicielach najznamienitszych polskich rodów wywiezionych do Rosji w 1945 r. Bardzo ciekawa pozycja, wiele mówiąca o tradycjach i honorze, który pozwolił im zachować godność. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, książka Marka Millera "Arystokracja" to było wydarzenie! W latach 90. było jeszcze tak niewiele publikacji o tym, co działo się z arystokracją po wojnie. A Krasnogorsk, niewola sowiecka... to były tematy, które dopiero zaczęły się pojawiać na naszym polskim rynku w literaturze wspomnieniowej i dotyczącej tej tematyki.

      Usuń